Podróże: Świąteczny market (Weihnachtsmarkt) w Wiedniu

1/22/2016

 Markety świąteczne w Austrii były magiczne. Otoczona przez przecudne dekoracje, światła i niesamowite słodycze, czułam się jakbym była pośrodku świątecznej bajki. Pomimo, że market w Graz wywarł na mnie wielkie wrażenie, nadal marzyłam o odkryciu tych z Wiednia. Było to możliwe dzięki R., który zorganizował nam jednodniową wycieczkę do stolicy. Wyniki były zdecydowanie warte odwiedzenia miasta i nie mogłam uwierzyć własnym oczom, że miejsca, które pamiętałam z letnich wycieczek mogą być jeszcze piękniejsze.
Dzień był zimny, ale byliśmy przygotowani z ciepłymi butami, rękawiczkami i oczywiście - z gorącym winem na miejscu!

 
Mówiąc o grzanym winie i Austrii, chciałabym podzielić się z wami pewną ciekawostką. Jeśli chodzi o Polskę, dopuszczalny jest limit 0,2‰ alkoholu we krwi. Natomiast limit ten znajduje się w mniejszości. Znaczna większość krajów - w tym także Austria dopuszcza limit 0,5‰ we krwi. Oznacza to, że kierowcy mogą wypić piwo, bądź właśnie wino i nadal usiąść za kierownicą samochodu. Limit 0,5‰ dotyczy także na przykład Finlandii, Danii, Niemiec, Francji, Szwajcarii, Włoch i wielu innych. Co zaskakujące, limit 0,8‰ dotyczy USA, Wielkiej Brytanii, Luksemburga i kilku innych. Jednakże w przypadku spowodowania jakiejkolwiek kolizji, osoba spożywająca alkohol staje się automatycznie winna. 
Osobiście nigdy nie wsiadłabym za kółko zaraz po spożyciu alkoholu i cieszę się, że R. też tego nie robi. A jakie są wasze opinie na temat owych limitów? 
Pozostając w temacie samochodowym, zwłaszcza że jest to dla mnie bardzo użyteczny środek lokomocji do podróży - interesowaliście się może samochodowym recyclingiem? Więcej na ten temat możecie poczytać tutaj: http://www.mamauto.pl/

 Typowo austriackie markety oferowały wiele świetnych słodkości, jak jabłka w karmelu, czy pyszne Mozartkugeln - warte wypróbowania zwłaszcza dla tych kochających marcepan. 

 Nasze grzane wina były pyszne, ale zbyt mocne!
 Miliony ozdób.
 W pewnym momencie R. poprosił, bym zaczekała i nie podglądała. Za chwilę wrócił i zawiesił mi na szyi wielkiego pierniczka z napisem ,,I love Vienna" - był pyszny!
Czy wy też tęsknicie już za tymi wszystkimi ozdobami w miastach?

Przeczytaj również

1 komentarze