Czas wyruszać w świat

Nigdy nie lubiłam przebywać w jednym miejscu zbyt długo. Jest tyle do odkrycia, tyle do zobaczenia i przeżycia. Zawsze wszyscy dookoła mnie powtarzali, że na wszystko jeszcze przyjdzie czas, że nie trzeba się spieszyć, że nie warto ryzykować. Bzdura! Kiedy, jak nie teraz?
Mój rok w Szwecji był wielką życiową rewolucją. Wspomnienia dotyczące wyjazdu są dla mnie teraz wyjątkowo świeże ze względu na kolejne nowe początki. Pamiętam dokładnie, że pakowałam się na dzień przed wyjazdem, wieczorem, do dwóch walizek i plecaka. Przyczepiłam do nich plakietki z napisem ,,No, it's not yours!" i wydrukowałam bilety i kartę pokładową do samolotu. Przez okno samolotu podziwiałam polskie plaże widoczne z góry, a później już coraz bardziej śnieżny krajobraz Szwecji, którą widziałam wtedy po raz pierwszy w życiu.
To nie tak, że wszystko było tak łatwe, jak się wydaje. Że wystarczy powiedzieć ,,ah, jadę!" i wszystko będzie się dla nas układało pomyślnie. Moja walka z polskim uniwersytetem trwała równie długo - wszystko było nie tak. Miliony podań, próśb, telefonów, wszystko stało na włosku do samego dnia wyjazdu. Kosztowało mnie to dużo nerwów, ale z perspektywy czasu uważam, że było warto. Teraz wiem, że gdyby nie moja stanowczość i upartość, prawdopodobnie moje szwedzkie studia nigdy nie doszłyby do skutku. A jednak!
Zakochana w Szwecji, w ich stylu życia, w ich wnętrzach i zorzach polarnych, wróciłam do Polski wiedząc, że zyskałam fantastyczne doświadczenie uniwersyteckie, przyjaciół i R., z którym niedawno obchodziliśmy rocznicę.
Zatem pora ruszyć z miejsca!

It's time to to to see the world

I never liked to stay in one place for too long. There's so much to discover, so much to see and to experience. Everyone around me always said that there's a time for everything, that you don't need to rush, it's not worth risking. Rubbish! When, if not now? 
My year in Sweden has been a huge life revolution. The memories about the departure are still fresh for me, especially now due to another new beginnings. I remember well that I packed in the evening before leaving, to two suitcases and one backpack. I attached tags which said ,,No, it's not yours!", I printed the tickets and boarding pass for the plane. Through the airplane's window I admired polish beaches and the sea-coast visible from up there, and then more snowy landscape of Sweden that I've seen for the first time in my life. 
It's not that everything was as easy as it seems. That it's enough to say ,,ah, I'm going!" and everything will turn out successfully for us. My fight with polish university lasted equally long - everything was wrong. Millions of requests, applications, phone calls and everything wasn't solved until the day of my departure. It took lots of my nerves, but with the perspective of time I think it was worth it. Now I know that if not my firmness and stubborness, probably my Swedish studies would have never happened. But they did!
In love with Sweden, Swedish lifestyle, their interior design and northern lights I came back to Poland for a year to finish my Polish education, knowing that I gained a fantastic university experience, friendships and R. with whom we recently celebrated an anniversary. 
Now it's time to move again!
 

Ciężko jest powiedzieć: do zobaczenia

W ostatnich miesiącach ukończyłam polskie studia, a moja praca magisterska dotycząca fenomenu copycat crime spotkała się z dużym zainteresowaniem. I choć nawet weekendy wypełnione były dodatkową szkołą z zakresu psychologii kryminalnej, w tym wszystkim nadal znalazłam czas na podróże i częste loty. Starałam się połączyć wszystko w jedną, spójną całość i wydaje mi się, że udało się. I choć nie spotkałam się ze wszystkimi bliskimi mi osobami, nigdy nie zapomnę ostatniego wieczoru przed wyjazdem. Specjalnie zorganizowane dla mnie przyjęcie-niespodzianka, do którego zostałam zmuszona do przejazdu samochodem przez ponad godzinę z zamkniętymi oczami, nie wiedząc dokąd jadę i kim jest tajemnicza osoba dosiadająca się do tyłu auta i nie odzywająca się słowem. :-) Za całe to dokonanie muszę powiedzieć wielkie: DZIĘKUJĘ!
Jednocześnie wiem, że dystans nie jest problemem, a prawdziwe przyjaźnie (ba, nawet związki!) są w stanie przetrwać to bez problemu. 

It's hard to say: see you 

In the last months I have finished my Polish studies, and my Master's thesis concerning the phenomenon of copycat crime has aroused a lot of interest. And even though the weekends were filled with additional school of criminal psychology, in all of it I've managed to find some extra time for travels and frequent flights. I tried to combine it all in one consistent piece and I believe I did it. Although I didn't manage to meet all of the close friends of mine; I will never forget the last evening before leaving. A surprise party organized for me, to which I was forced to travel in the car for an hour with closed eyes, not knowing where I drive to, and who's this mysterious person sitting in the back and not saying a word. :-) For all of what my friends did that night I must say big: THANK YOU!
At the same time I know that the distance isn't a problem and real friendships (even relationships!) can survive it easily.
Cenny czas z mamą. / Precious time with my mum
 

Wszystko co dobre jest do znalezienia poza strefą komfortu

I choć dobrze o tym wiem, nie zawsze łatwo jest z niej wyjść. Czasem więc trzeba się trochę zmusić. :-) Wszystko co nowe może brzmieć lekko przerażająco, dopóki się z tym nie oswoimy. Tak jest i teraz. Kolejny język, kolejny kraj, kolejny początek. Wszystko jest nowe, inne, czasem dziwne, a czasem zupełnie normalne. I choć nie czuję jeszcze, że to moje miejsce, mam nadzieję, że zmieni się to po wakacjach, które mam zamiar spędzić w rejonie Bałkan. 
Mimo wszystko w momentach niepewności, oczekiwania, braku odpowiedzi i odświeżania skrzynki pocztowej na której jakby na złość nie pojawiają się nowe maile, doceniam jak ważne jest wsparcie bliskich, którzy czasem potrafią udzielić najprostszej, ale najskuteczniejszej rady, pytając jak R: Czy twoje zamartwianie się zmieni coś w tym momencie? Nie? To ciesz się chwilą i poczekaj na odpowiedź. Wtedy pomyślisz, co będzie dalej. 
Tak też zrobię. 
A póki co, pora zakasać rękawy i przyłożyć się do nauki... no właśnie, kto zgadnie jakiego języka tym razem? :-)

Good things can be found out of the comfort zone

And even though I know it well, sometimes it's not easy to escape it. Sometimes it's good to force ourselves just a little bit. :-) Everything that's new can sound a bit terrifying until we get used to it. So it is now. Another language, another country, another beginning. Everything's new, different, sometimes odd, sometimes totally normal. I don't feel it's my place yet, but I hope it will change after the summertime, which I plan to spend in the Balcan region. 
However in the moments of uncertainty, expectancy, and refreshing the mailbox, where almost if it is out of spite, that new mails are not coming; I truly appreciate the support of the closest ones, who can give the simpliest and the best advice by asking like R: Is your worrying changing anything at this time? No? So enjoy the moment and wait for the answer. When you get it, then you'd think what to do next.
So I will do. 
And as for now it's time to roll up sleeves and get down to work with learning... well, who will guess which language this time? :-) 

 Nowy kraj równa się nowe doświadczenia! Dla mnie podróżowanie to przede wszystkim podziwianie wszystkich wyjątkowych widoków, zatem nacieszałam oczy detalami - okiennicami, błąkającymi się kotami, figami i granatami rosnącymi obok nas. Odkrywam też nowe miejsca przez typowe smaki - owoce, lokalne potrawy, zapachy i lody. Wszystko to i jeszcze więcej czekało na mnie w Rovinj, które odwiedziliśmy ostatnio ze znajomymi. Pomimo tego, że fotografia jest moim głównym hobby, staram się nagrać fragmenty z moich podróży, by móc odtworzyć je później i zobaczyć ,,żywe" wspomnienia. Oto więc niektóre z moich ulubionych momentów z Chorwacji!

*English: New country equals new experiences! For me travelling is most of all admiring unique views, so I enjoyed discovering details - windows shutters, stray cats, figs and pomegranades growing close to us. But I also discover a new place by its typical flavors - fruits, local dishes, smells and ice creams. All of it and even more was waiting for me in Rovinj, which we have visited with our frends recently. Even though photography is my main hobby, I try to record some parts of my journeys to enjoy seeing it "live" later. Here are some of my favorite moments from Croatia!

Odkrywając Rovinj w Chorwacji

W ostatnich latach odwiedziłam wiele krajów, ale póki co jeszcze nigdy nie byłam w Chorwacji. Wszystko zmieniło się ostatnio, gdy zdecydowaliśmy się na małą weekendową podróż do malowniczego Rovinj położonego w regionie Istria nad Morzem Adriatyckim. Nie miałam zbyt wielkich oczekiwań, jak i starałam się nie czytać zbyt wiele o tym miejscu przed wyjazdem. Chciałam dać się zaskoczyć i nie pozwolić na to, by moja opinia była oparta na internetowych recenzjach na temat tego miejsca, które zwykle dotyczyły różnych typowo turystycznych atrakcji, zatłoczonych plaż i innych zakątków, które nie miały dla mnie większego znaczenia. Nasza podróż rozpoczęła się w austriackim Graz, skąd wyruszyliśmy samochodem. Wybraliśmy go na nasz środek transportu, ponieważ po podzieleniu kosztów benzyny, była to po prostu najtańsza i najwygodniejsza opcja. Naszymi kompanami podróży była dwójka znajomych, którzy przygotowani z bagażem (cóż, odrobinę większym w podrównaniu do naszych ;-)), zostali przez nas zgarnięci po drodze. Pomysł na podróżbył prosty - trzymamy się możliwie niskiego budżetu, ale nie mówimy nie, lokalnej kuchni, którą bardzo chciałam spróbować. 
Jak nam się to udało i jaka jest moja opinia o Rovinj? Czytajcie dalej!

Exploring Rovinj in Croatia

In the last years I have visited many countries, but until now, I have never been in Croatia. Everything changed lately when we decided to make a small weekend trip to a picturesque Rovinj in the region of Istria, located by the Adriatic Sea. I didn't have big expectations, as well as I tried to not to read too much about this place before the departure. I wanted to be surprised and don't let my opinion to be based on the internet reviews about this place, which usually mostly cover just some typical tourist attractions, crowded beaches and other sights which aren't really important for me. 
Our travel started from Graz in Austria and we have chosen a car as our transportation, because after dividing the costs of gas, it was simply the cheapest and most comfortable option. Our travel buddies were our two friends, who prepared with a baggage (well, quite big in comparison to ours ;-) ), were picked by us on the way. The idea behind this small journey was simple - we keep slightly low cost, but we don't say no to local food, which I really wanted to try out.
How did it work out and what is my opinion about Rovinj? Read more!

Zakwaterowanie w Rovinj

Przede wszystkim warto mieć na uwadze to, że w Chorwacji płaci się w chorwackich Kunach (1HRK= 0,57PLN), a najbardziej turystyczne regiony nie należą do najtańszych. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by nie wydać swoich całych oszczędności, a nadal świetnie się bawić. Przy poszukiwaniu ofert w internecie, moim znajomym udało się znaleźć całkiem ładne mieszkanie (dwa pokoje, kuchnia i łazienka) położone blisko centrum i plaży (w odległości kilku minut spacerem) za 200 euro za 2 noce (czyli 50 euro za osobę na cały pobyt). Chorwackie uliczki mają to jednak do siebie, że powodują częste kłopoty z dojazdem ze względu na to, że są dość wąskie, a w większości przypadków także poblokowane przez parkujące tam samochody lub zakazy wjazdu. Nie warto jednak tracić pieniędzy na zbędne opłaty parkingowe i zawsze istnieje szansa na zaparkowanie auta trochę dalej. Pamiętajcie, że nawet zapłacenie za parking nie jest gwarancją tego, że wasz dobytek będzie bezpieczny, więc wychodzi na to samo. Dobrze jest mieć wówczas lekki bagaż, z którym bez problemu się przemieścicie. Mnie na weekendową wycieczkę wystarcza w zupełności jeden plecak i aparat. 
Jeśli nie podróżujecie do kilku gwiazdkowych hoteli, może zdarzyć się, że na odbiór pokoju będzie trzeba trochę poczekać lub nawet wybrać się po klucz do biura w centrum miasta, co też przytrafiło się nam. Nie byliśmy tym faktem zbyt uradowani, zwłaszcza ze względu na wysokie temperatury. Mimo wszystko nasze mieszkanie było czyste, schludne i pozwoliło na przygotowanie śniadań we własnym zakresie. Nie musieliśmy martwić się więc o dodatkowe koszta, zaś sami zapewniliśmy sobie świeże owoce z lokalnego targu - np. figi! 

Accomodation in Rovinj 

 Most of all you need to keep in mind that in Croatia you pay in Croatian Kuna (1HRK=0,13EUR), and the most touristy regions aren't the cheapest. However nothing stands against not spending your all savings, and still having fun. While searching for the offers in the Internet, my friends managed to find quite nice flat (two rooms, kitchen and bathroom) located near the centre and the beach (distance of a couple minutes of walk) for 200 euro for 2 nights (so 50euro per person for the whole stay). Croatian streets in other hand are causing some troubles with the access because of their narrowness, and in most of the cases they're blocked by parked cars or "no entry" signs. It's not worth paying for the expensive parking spots and there's always a chance to park a car a bit further. Remember that even paying doesn't necessarily guarantee you safety, so all in all, it comes to the same result. It's good to have a light baggage in those cases, which you can carry easily. For me it's enough to have a backpack and camera when I travel for a weekend. 

If you're not choosing a few-stars hotel for your destination, it may happen that you'd have to wait to pick up your room, or that you'd have to walk to the office in the city to get the key. That happened to us, and of course, we haven't been amused by the fact of walking in the high temperatures. But in the end we had our flat, which turned out neat and clean and let us have breakfasts on our own. We didn't have to worry about additional expenses, and we provided ourselves fruits from the local market - for example figs!
 

Rovinj - jedzenie i ceny 

Jeśli chodzi o ceny, zwłaszcza w przypadku wspomnianego targu, nie są zbyt niskie. Choć z każdej strony kuszą nas wspaniałe przysmaki, miody z orzechami i lokalne oliwy z przyprawami, niektóre z nich mogą nieźle nadszarpnąć nasz budżet. Jednak po zobaczeniu tych wszystkich świeżych i soczystych owoców nie zastanawialismy się nawet przez chwilę i nakupiliśmy całą torbę na śniadanie. Zaś obiad w restauracji serwującej świeże, lokalne jedzenie i owoce morza to koszt w granicach 30-45zł (czasem także z kieliszkiem lokalnego wina), co nie jest aż tak wielkim wydatkiem porównując ceny chociażby w Wiedniu, czy Warszawie. Za grillowane kalmary zapłacicie więc ok. 80HRK, za Cevapcici ok.60HRK. Oczywiście na dłuższą metę nie pozwoliłabym sobie na stołowanie się w restauracjach każdego dnia, jednak mając na uwadze, że był to tylko wyjazd na weekend - chciałam odkryć jak najwięcej. 
Jedzenie w Chorwacji przypadło mi do gustu, a zwłaszcza tamtejsze ziemniaki serwowane z czymś zielonym, co przez cały czas zdawało się być szpinakiem. Dopiero teraz pisząc to odkryłam, że były to... buraki liściowe, czyli botwina. 

Rovinj - food and prices

When it comes to prices, especially at mentioned market, they aren't the lowest. Even though the delicious snacks are tempting us all around, honey with nuts and local olive oil with herbs can strongly damage our budget. However after seeing all those fresh and juicy fruits, we didn't hesitate even for a while and bought a full bag for breakfast. 
A dinner in a restaurant serving fresh, local food and sea-food is a cost around 7-10euro (sometimes also with a glass of local wine), which isn't as expensive as for example in Vienna or Warsaw. For grilled squids you'd pay around 80HRK, and for Cevapcici around 60HRK. Of course for a longer term I wouldn't allow myself to eat at the restaurants every day, but keeping in mind that it's just a weekend trip - I wanted to discover as much as possible.
The food in Croatia was totally my taste, especially those potatoes served with something greenish, which seemed to be spinach for the whole time. Just now I discovered that it was actually a swiss chard.

 Chorwacja - w jakim języku łatwiej się porozumieć? 

Używam języka angielskiego w życiu codziennym i to właśnie jego wykorzystuję niemalże w stu procentach w czasie różnorodnych podróży. Tylko raz, przypadkiem zdarzyło mi się porozumieć z kierowcą z Ukrainy w języku polskim, którego zapytałam o drogę. Jakim zaskoczeniem było więc dla mnie usłyszenie, że niemal na każdym kroku w Rovinj można było słyszeć... język niemiecki. Kelnerzy, sklepikarze, turyści - znaczna większość z nich porozumiewała się po niemiecku. Zamówienie jedzenia nie było więc dla moich towarzyszy podróży problemem, ponieważ jako austriacy posługują się niemieckim jako językiem ojczystym. Mimo wszystko miałam wrażenie, że nie wychodzi się wtedy z tzw. ,,strefy komfortu", a wszystko nastawione jest na turystów. Mimo wszystko R. z uporem strał się wdrożyć kilka prostych, chorwackich słów do życia codziennego, jak na przykład hvala (dziękuję). 
Słysząc i czytając napisy w języku chorwackim zauważyłam jednak wiele podobieństw do języka polskiego i wiele razy zdarzyło mi się zrozumieć fragmenty rozmów. Takim oto sposobem możemy przywitać kogoś mówiąc dobro jutro czy dobrar dan, a pożegnać mówiąc swoiskim dovidenja! 

Croatia - in which language it's easier to communicate? 

I use English language in my everyday life and that language I use in almost one hundred percent while diversified travels. Only once, accidentally it happened to me to communicate with a driver from Ukraine in Polish language, while asking him about the road I should take. So what a surprise was for me to hear almost everywhere in Rovinj... German language. 
Waiters, sellers, tourists - the majority was communicating in German. Ordering the food wasn't a big problem for my travel companions, because as Austrians, they use German as mother-tongue. However I had a feeling that in this case you're not skipping the, so called "comfort zone" and everything is made for tourists. However, motivated R. tried to use a couple of simple, Croatian words in our everyday life, as for example hvala (thank you).
While hearing and reading the Croatian texts I also noticed many similarities to Polish language and many time it happened to me to understand some parts of conversations. And this way we can greet somebody with dobro jutro or dobrar dan (dzień dobry in Polish) and say goodbye by using dovidenja (do widzenia in Polish).

 

Rovinj - czy warto się tam wybrać?

Nigdy nie trzymam się standardowych poradników dla turystów i w większości przypadków odkrywam to, co dam radę zobaczyć w czasie spacerów. Rovinj to przepiękne, niewielkie miasteczko z kościołem umiejscowionym na wzgórzu. Zachwyciły mnie przede wszystkim detale, takie jak rosnące nieopodal granaty, mnogość drewnianych okiennic, czy nawet pranie zawieszone z okien, czy pomiędzy budynkami - co kojarzę z włoskich, czy chorwackich filmów. Nie mogłam nacieszyć oczu podwodnymi widokami wśród kamienistych i skalistych plaż - zwłaszcza, gdy zobaczyłam wszystkie piękne rybki i kraby. To właśnie tam spędziłam najwięcej czasu i nie przeszkodziła mi nawet wybitnie słona woda. Pamiętajcie jednak o obuwiu, które oszczędzi wam nieprzyjemności w czasie stąpania po kamieniach i ewentualnych jeżowcach (których akurat w tym regionie nie było zbyt wielu).
Zatem jeśli wybieracie się do Chorwacji, pomyślcie o włączeniu Rovinj do planu podróży - moim zdaniem warto!

Rovinj - is it worth to see?

I never keep myself tied to typical tourist guides and in most of the cases I discover what I manage to see during my walks. Rovinj is a beautiful, small town with a church located on the hill. Details amazed me, such as growing nearby pomegranades, many wooden shutters or even laundry hanging from the windows or between the buildings - what I remember from Italian or Croatian movies. I couldn't feast my eyes on the underwater views among the stoney and rocky beaches - especially when I saw all those beautiful fishes and crabs. That's where I spent the most of my time and even the amazingly salty water didn't bother me during that time. But remember of taking some shoes for the water, which would save you the pain of walking on the rocks or eventually setepping on the sea urchins (but luckily there weren't many around).
So if you plan to visit Croatia, think of adding Rovinj to your travel plan - in my opinion it's worth seeing!

 Polaroid instax camera aparat

Moje marzenie o aparacie Polaroid

Polaroid jest typem aparatu analogowego, który umożliwia wywołanie zdjęcia zaraz po jego zrobieniu. Wszystko to dzięki paczce filmów zamontowanej pod spodem urządzenia. Jego dobra sława przypadła na rok 1990, kiedy to stały się bardzo popularne, lecz jakiś czas później zostały zapomniane przez rosnące zainteresowanie aparatami cyfrowymi. Dlaczego więc znów wracają do łask? Po co płacić znaczne sumy pieniędzy za stare, używane aparaty i drogie filmy, gdy możemy uwieczniać najlepsze momenty cyfrówkami, lustrzankami i smartfonami? Czy to tylko zabawka dla hipsterów, a może prawdziwy skarb dla entuzjastów fotografii i pasjonatów tematu?
Pamiętam, gdy jeszcze jako dziecko widywałam Polaroidy w amerykańskich filmach i zazdrościłam tego, że chwilę później wyciągali z niego gotowe zdjęcia. Na tamte czasy jedyną możliwością wywołania zdjęć było pójście do sklepu fotograficznego z kliszami, które niestety czasem ulegały prześwietleniu przy próbie ich wyciągnięcia - a przynajmniej tak stało się z moją wycieczką do Pragi w klasie podstawowej. Polaroidy były po prostu inne, ciekawe i niepowtarzalne! Miały jakąś namiastkę beztroskiego życia w USA, kojarzyły się z uwiecznionymi na nich modelkami i lekko rozmazanym widokiem na wzgórza Hollywood. Nie wiem dokładnie, co było ku temu powodem, ale stał się nieodłączną pozycją mojej listy marzeń. Pozycja ta pozostawała niezapełniona aż do teraz.
Trzymając w ręce mój własny aparat Polaroid, który otrzymałam w prezencie od R. nie mogłam uwierzyć, że moje marzenie naprawdę się spełniło.
Zatem jeśli interesuje was ten temat, ale zastanawiacie się: jak robi się zdjęcia Polaroidem? Czy posiadanie takiego aparatu jest w ogóle opłacalne? I gdzie kupić do niego wkłady? Zapraszam do lektury. :-)

My dream of Polaroid camera 

Polaroid is a type of an analog camera that allows developing pictures right after taking them. All thanks to the film package places under the device. Its good fame started around 1990, when they became really popular, but later on they were defeated by the growing interest in digital cameras. So why they are returning nowadays? Why would anyone pay so much for the old, used cameras and expensive films when you can save all moments by digital cameras, DSLRs and smartphones? Is it only a hipster toy or maybe a real treasure for the enthusiasts of photography and people being passionate about this topic?
I remember when I was a child and I used to see Polaroids in the American movies and I envied the fact that right after the shot, they were taking out a developed print. For that time the only possibility of having prints in your hands was to go to the photo store with the film from the standard analog camera, but there was a risk of overexposing them while taking out - or at least that's what happened with my trip to Prague when I was in the primary school. Polaroids were just different than that, interesting and unique! They were like a substitute of a carefree life in the USA, they reminded me models while castings and a bit blurry view on Hollywood Hills. I don't know precisely what was a reason for it, but this camera became an inseparable element of my dream list. It was unfilled until now.
While holding in hands my own Polaroid camera that I've received from R. as a gift, I couldn't imagine that my dream has finally come true. 

So if you're interested by this topic, but you're wondering: how to take pictures with Polaroid? Is there any profit of having that type of camera? And where to buy films? Read more. :-) 
Polaroid instax camera aparat

 Czy Polaroid jest tylko dla hipsterów? 

W dobie wszechobecnych aparatów cyfrowych, które często mieszczą nam się w kieszeni, kupno starego aparatu wydaje się być śmieszne. Co więcej, wkłady wystarczają tylko na kilka (kilkanaście) zdjęć i często są... droższe od samego aparatu (w przypadku tych starszej daty). Jakość wcale nie powala ostrością, zdarzyć się może, że zdjęcie wyjdzie prześwietlone i nie jest to tania pomyłka. Paranoja, prawda? Niektórzy mówią, że to zbędny gadżet, inni zaś, że to świetna zabawa. I oczywiście jestem w tej drugiej grupie. Dla mnie takie niedoskonałości zdjęć są wręcz magiczne, mają w sobie jakąś tajemnicę, bo nigdy nie wiemy jak nam wyjdą. Oczekiwanie na pojawienie się obrazu także nie jest dla mnie problemem (zwykle trwa to ok. 30 minut w ciemnym miejscu typu kieszeń, pokrowiec itp.). I choć zdaję sobie sprawę z tego, że mój budżet nie pozwoli na zakup kilku wkładów za jednym razem i nie będę mogła sfotografować mojej podróży wyłącznie polaroidem, to traktuję ten aparat jako świetną ciekawostkę i ,,uwieczniacz" tych najlepszych, najcenniejszych momentów. 
 

Is Polaroid only for hipsters? 

In the era of omnipresent digital cameras, which are often fitting in our pocket, a purchase of an old camera seems just silly. What's more, the films are lasting only for a few (over a dozen sometimes) pictures and often are... more expensive than the camera itself (speaking of the used ones). The quality isn't the sharpest and it can happen that our picture will be blurred or will have some light leaks, and that wouldn't be a cheap mistake for us. Isn't it a small paranoia? Some people say it's a useless gadget, other's say that it's a great fun. Of course, I'm in the second group. For me all of those imperfections are truly magical, and hide some secret, because we are never sure how they will turn out to be. The anticipation for the picture to show up isn't a problem either (usually lasts for around 30 minutes in the dark place like a pocket or camera cover etc.). And even though I realized that my budget wouldn't allow me to buy a few films at once, and I wouldn't be able to photograph my whole journey only with a polaroid, I treat this camera as an interesting thing and the "saver" of those best, most precious moments. 

Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat

Gdzie kupić wkłady (filmy) do aparatu Polaroid? 

Przede wszystkim w internecie (np. allegro, ebay, amazon). Wbrew powszechnej opinii, że można nabyć tylko te przeterminowane, sklepy fotograficzne oferują nowe, różnorodne filmy w zależności od naszych potrzeb. Na przykład czarno-białe, albo z kolorowymi ramkami. Filmy do Polaroida można także upolować na aukcjach internetowych lub w sklepach z używanymi rzeczami.Trzeba uważać, by dopasować wkład do odpowiedniego modelu aparatu. Mój standardowy model Polaroid obsługuje filmy typu 600. Inne aparaty mogą zaś działać tylko z instax mini (wąskie, przypominające zdjęcia z foto-budek), bądź instax wide (szersze).
Cena za paczkę filmów typu 600 (8 zdjęć) to ok. 80zł.

Where to buy films for Polaroid camera?  

Most of all in the internet (for example ebay, amazon). In contrary to the opinion that you can only buy the expired films, the photo-stores are offering new, diversified films depending on your needs. For example black and white or with colorful frames. Polaroid films can also be found on the auction portals or in second-hand stores. You need to be careful to fit your film to the correct camera model. My standard Polaroid works with the 600 type of films. Others can work with instax mini (wide and looking like photo-booth shots) or instax wide (wider). 
Standard price for a package of 600 type film (containing 8 pictures) is around 20euros.
Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat

 Jak robić zdjęcia Polaroidem?

Mój model to Close-up 636 obsługujący filmy typu 600. Ma dość kompaktowy wygąd, a po otworzeniu naszym oczom ukazuje się lampa błyskowa oraz obiektyw. Przy decydowaniu o tym, czego zdjęcie robimy, mamy do wyboru dwa tryby - zdjęcie w oddali lub makro do zdjęć portretów. Oprócz tego możemy ustawić, by zdjęcie było jaśniejsze lub ciemniejsze - ja pozostawiam tą opcję bez zmian. Wkłady wsadzamy na dole do specjalnej kieszonki i zawierają one w sobie baterię do aparatu, zatem nie jest potrzebne jego ładowanie. Nie ma możliwości dołożenia pojedynczych zdjęć, zatem paczka musi być nienaruszona przed użyciem. Spust aparatu znajduje się z boku - przyciskając go w połowie wykonujemy zdjęcie bez lampy błyskowej, zaś dociskając do końca - z lampą błyskową. Po wykonaniu zdjęcia odkładamy je w możliwie zaciemnione miejsce i oczekujemy ok. 30 minut na jego wywołanie. Wcześniejsze wystawienie na promienie słoneczne może skutkować jego prześwietleniem. 


How to take pictures with Polaroid?

My model is Close-up 636 working with 600 type of films. It looks quite compact and after opening you will see the flash and lens. While deciding what to photograph you can choose between two modes - a picture far away or macro which works with portraits. Except of that, you can set your photo to be brighter or darker - but I usually don't use this. You put the films in the special pocket down under and they already contain the battery so you don't charge your camera. There's no chance to just add a separate films, so the film set must not be opened before using. The trigger is located on the side - by pressing until a half you make a non-flash picture, and by pressing it until the end - with the flash. After making the picture you should store it in possibly dark place and wait around 30 minutes for the picture to develop. Sooner exposing to the sun rays may cause its damage.
Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat
A jaka jest wasza opinia na temat Polaroidów? /
What's your opinion of Polaroids?