Polaroid instax camera aparat

Moje marzenie o aparacie Polaroid

Polaroid jest typem aparatu analogowego, który umożliwia wywołanie zdjęcia zaraz po jego zrobieniu. Wszystko to dzięki paczce filmów zamontowanej pod spodem urządzenia. Jego dobra sława przypadła na rok 1990, kiedy to stały się bardzo popularne, lecz jakiś czas później zostały zapomniane przez rosnące zainteresowanie aparatami cyfrowymi. Dlaczego więc znów wracają do łask? Po co płacić znaczne sumy pieniędzy za stare, używane aparaty i drogie filmy, gdy możemy uwieczniać najlepsze momenty cyfrówkami, lustrzankami i smartfonami? Czy to tylko zabawka dla hipsterów, a może prawdziwy skarb dla entuzjastów fotografii i pasjonatów tematu?
Pamiętam, gdy jeszcze jako dziecko widywałam Polaroidy w amerykańskich filmach i zazdrościłam tego, że chwilę później wyciągali z niego gotowe zdjęcia. Na tamte czasy jedyną możliwością wywołania zdjęć było pójście do sklepu fotograficznego z kliszami, które niestety czasem ulegały prześwietleniu przy próbie ich wyciągnięcia - a przynajmniej tak stało się z moją wycieczką do Pragi w klasie podstawowej. Polaroidy były po prostu inne, ciekawe i niepowtarzalne! Miały jakąś namiastkę beztroskiego życia w USA, kojarzyły się z uwiecznionymi na nich modelkami i lekko rozmazanym widokiem na wzgórza Hollywood. Nie wiem dokładnie, co było ku temu powodem, ale stał się nieodłączną pozycją mojej listy marzeń. Pozycja ta pozostawała niezapełniona aż do teraz.
Trzymając w ręce mój własny aparat Polaroid, który otrzymałam w prezencie od R. nie mogłam uwierzyć, że moje marzenie naprawdę się spełniło.
Zatem jeśli interesuje was ten temat, ale zastanawiacie się: jak robi się zdjęcia Polaroidem? Czy posiadanie takiego aparatu jest w ogóle opłacalne? I gdzie kupić do niego wkłady? Zapraszam do lektury. :-)

My dream of Polaroid camera 

Polaroid is a type of an analog camera that allows developing pictures right after taking them. All thanks to the film package places under the device. Its good fame started around 1990, when they became really popular, but later on they were defeated by the growing interest in digital cameras. So why they are returning nowadays? Why would anyone pay so much for the old, used cameras and expensive films when you can save all moments by digital cameras, DSLRs and smartphones? Is it only a hipster toy or maybe a real treasure for the enthusiasts of photography and people being passionate about this topic?
I remember when I was a child and I used to see Polaroids in the American movies and I envied the fact that right after the shot, they were taking out a developed print. For that time the only possibility of having prints in your hands was to go to the photo store with the film from the standard analog camera, but there was a risk of overexposing them while taking out - or at least that's what happened with my trip to Prague when I was in the primary school. Polaroids were just different than that, interesting and unique! They were like a substitute of a carefree life in the USA, they reminded me models while castings and a bit blurry view on Hollywood Hills. I don't know precisely what was a reason for it, but this camera became an inseparable element of my dream list. It was unfilled until now.
While holding in hands my own Polaroid camera that I've received from R. as a gift, I couldn't imagine that my dream has finally come true. 

So if you're interested by this topic, but you're wondering: how to take pictures with Polaroid? Is there any profit of having that type of camera? And where to buy films? Read more. :-) 
Polaroid instax camera aparat

 Czy Polaroid jest tylko dla hipsterów? 

W dobie wszechobecnych aparatów cyfrowych, które często mieszczą nam się w kieszeni, kupno starego aparatu wydaje się być śmieszne. Co więcej, wkłady wystarczają tylko na kilka (kilkanaście) zdjęć i często są... droższe od samego aparatu (w przypadku tych starszej daty). Jakość wcale nie powala ostrością, zdarzyć się może, że zdjęcie wyjdzie prześwietlone i nie jest to tania pomyłka. Paranoja, prawda? Niektórzy mówią, że to zbędny gadżet, inni zaś, że to świetna zabawa. I oczywiście jestem w tej drugiej grupie. Dla mnie takie niedoskonałości zdjęć są wręcz magiczne, mają w sobie jakąś tajemnicę, bo nigdy nie wiemy jak nam wyjdą. Oczekiwanie na pojawienie się obrazu także nie jest dla mnie problemem (zwykle trwa to ok. 30 minut w ciemnym miejscu typu kieszeń, pokrowiec itp.). I choć zdaję sobie sprawę z tego, że mój budżet nie pozwoli na zakup kilku wkładów za jednym razem i nie będę mogła sfotografować mojej podróży wyłącznie polaroidem, to traktuję ten aparat jako świetną ciekawostkę i ,,uwieczniacz" tych najlepszych, najcenniejszych momentów. 
 

Is Polaroid only for hipsters? 

In the era of omnipresent digital cameras, which are often fitting in our pocket, a purchase of an old camera seems just silly. What's more, the films are lasting only for a few (over a dozen sometimes) pictures and often are... more expensive than the camera itself (speaking of the used ones). The quality isn't the sharpest and it can happen that our picture will be blurred or will have some light leaks, and that wouldn't be a cheap mistake for us. Isn't it a small paranoia? Some people say it's a useless gadget, other's say that it's a great fun. Of course, I'm in the second group. For me all of those imperfections are truly magical, and hide some secret, because we are never sure how they will turn out to be. The anticipation for the picture to show up isn't a problem either (usually lasts for around 30 minutes in the dark place like a pocket or camera cover etc.). And even though I realized that my budget wouldn't allow me to buy a few films at once, and I wouldn't be able to photograph my whole journey only with a polaroid, I treat this camera as an interesting thing and the "saver" of those best, most precious moments. 

Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat

Gdzie kupić wkłady (filmy) do aparatu Polaroid? 

Przede wszystkim w internecie (np. allegro, ebay, amazon). Wbrew powszechnej opinii, że można nabyć tylko te przeterminowane, sklepy fotograficzne oferują nowe, różnorodne filmy w zależności od naszych potrzeb. Na przykład czarno-białe, albo z kolorowymi ramkami. Filmy do Polaroida można także upolować na aukcjach internetowych lub w sklepach z używanymi rzeczami.Trzeba uważać, by dopasować wkład do odpowiedniego modelu aparatu. Mój standardowy model Polaroid obsługuje filmy typu 600. Inne aparaty mogą zaś działać tylko z instax mini (wąskie, przypominające zdjęcia z foto-budek), bądź instax wide (szersze).
Cena za paczkę filmów typu 600 (8 zdjęć) to ok. 80zł.

Where to buy films for Polaroid camera?  

Most of all in the internet (for example ebay, amazon). In contrary to the opinion that you can only buy the expired films, the photo-stores are offering new, diversified films depending on your needs. For example black and white or with colorful frames. Polaroid films can also be found on the auction portals or in second-hand stores. You need to be careful to fit your film to the correct camera model. My standard Polaroid works with the 600 type of films. Others can work with instax mini (wide and looking like photo-booth shots) or instax wide (wider). 
Standard price for a package of 600 type film (containing 8 pictures) is around 20euros.
Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat

 Jak robić zdjęcia Polaroidem?

Mój model to Close-up 636 obsługujący filmy typu 600. Ma dość kompaktowy wygąd, a po otworzeniu naszym oczom ukazuje się lampa błyskowa oraz obiektyw. Przy decydowaniu o tym, czego zdjęcie robimy, mamy do wyboru dwa tryby - zdjęcie w oddali lub makro do zdjęć portretów. Oprócz tego możemy ustawić, by zdjęcie było jaśniejsze lub ciemniejsze - ja pozostawiam tą opcję bez zmian. Wkłady wsadzamy na dole do specjalnej kieszonki i zawierają one w sobie baterię do aparatu, zatem nie jest potrzebne jego ładowanie. Nie ma możliwości dołożenia pojedynczych zdjęć, zatem paczka musi być nienaruszona przed użyciem. Spust aparatu znajduje się z boku - przyciskając go w połowie wykonujemy zdjęcie bez lampy błyskowej, zaś dociskając do końca - z lampą błyskową. Po wykonaniu zdjęcia odkładamy je w możliwie zaciemnione miejsce i oczekujemy ok. 30 minut na jego wywołanie. Wcześniejsze wystawienie na promienie słoneczne może skutkować jego prześwietleniem. 


How to take pictures with Polaroid?

My model is Close-up 636 working with 600 type of films. It looks quite compact and after opening you will see the flash and lens. While deciding what to photograph you can choose between two modes - a picture far away or macro which works with portraits. Except of that, you can set your photo to be brighter or darker - but I usually don't use this. You put the films in the special pocket down under and they already contain the battery so you don't charge your camera. There's no chance to just add a separate films, so the film set must not be opened before using. The trigger is located on the side - by pressing until a half you make a non-flash picture, and by pressing it until the end - with the flash. After making the picture you should store it in possibly dark place and wait around 30 minutes for the picture to develop. Sooner exposing to the sun rays may cause its damage.
Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat
Polaroid instax camera aparat
A jaka jest wasza opinia na temat Polaroidów? /
What's your opinion of Polaroids?

 

Małpia Góra - Affenberg 

Jeśli chcecie zobaczyć makaki spacerujące po ścieżkach, wchodzące po drzewach i przebiegające między waszymi nogami, warto pomyśleć o wybraniu się do Affenberg Landskron w... Austrii w regionie Karyntii. Tak, dobrze czytacie. Znajduje się tu istny raj dla małp - makaków japońskich, które żyją tu niemal jak na wolności. I choć znajdują się tu ogrodzenia, małpy mają do własnej dyspozycji ogromny, górski teren, las, drzewa i specjalne małpie domki, z których korzystają tylko w ostateczności, ponieważ dobrze czują się na otwartej przestrzeni. 

Monkey Mountain - Affenberg

If you want to see macaques walking around on the paths, climbing the trees and running around your legs, it's worth considering to visit Affenberg Landskron in... Austria in the Carinthia region. Yes, you're reading correctly. It's a place that can be considered as a real paradise for Japanese macaque, which are able to live here almost like in the wild. And even though this place has fences, monkeys have for their use a huge, mountain area, forest, trees and special monkey houses, which they use only in the last resort, because they feel best in the open space.

Czy Affenberg to zwykłe zoo? 

Moim zdaniem nie. Do tej pory kojarzyłam zoo ze smutnymi zwierzętami w klatkach z betonu. A nawet jeśli miały swój wybieg, nie miał on dla nich odpowiedniej wielkości. Przestałam więc uczęszczać do takich miejsc, choć nadal marzę o zobaczeniu Zoo w Wiedniu, które zostało uznane najlepszym w Europie. Tu jednak małpy są w środowisku najbardziej zbliżonym do naturalnego. Doświadczają więc prawdziwej zimy, ale też lata - i to od nich zależy gdzie śpią, czy korzystają z przystosowanych dla nich domków, czy może mają ochotę zaszyć się gdzieś na drugim końcu lasu. Biegają wolno między odwiedzającymi, chętnie przychodzą po smakołyki w postaci jabłek i rozwiązują łamigłówki, które zostawiane są dla nich przez opiekunów. Oczywiście nikt nie pokazuje im jak je rozwiązać, zatem muszą to odkryć same, by wydobyć smakołyk. Nie zajmuje im to długo.
Każda z małp ma też imię i natrafiłam nawet na moją imienniczkę Magdalenę. :-)
Affenberg znajduje się przy Schloßbergweg 18, 9523 Gratschach a cena za wejście dla dorosłych to 12 euro. Tura trwa około godziny.


Is Affenberg an ordinary zoo?

In my opinion not. Until now I always connected zoo to the sad animals in the cages made of concrete and metal bars. And even if they had some free space, it wasn't enough for them considering the size. I stopped visiting those places, but I still dream of seeing the Zoo in Vienna, which has been graded as the best in Europe. However here the monkeys have the environment which is the closest to their natural ones. They experience a real winter, but summer as well - and it depends on them where they want to sleep, if they use the houses which are made for them, or maybe they feel like hiding in the other side of the forest. They run freely between the visitors, they gladly come for snacks (apples) and solve the riddles which are left for them by the care-takers. Of course, nobody shows them how to do it and they need to figure it out by themselves to receive a snack from the inside. It doesn't take them long to achieve that. Every monkey has also a name and I found my namesake - Magdalena. :-) 
Affenberg is located in Schloßbergweg 18, 9523 Gratschach and price for adults for the entrance is 12 euro. Sightseeing lasts for around an hour.
Byliście kiedyś w takim miejscu? Co o tym myślicie? /
Have you ever been in a place like this? What do you think about it?

All you need to know about kindle paperwhite ebook reader

 Czytniki e-booków

Amazon Kindle i jego różne wersje to najpopularniejsze czytniki e-booków, czyli książek elektronicznych. Z biegiem czasu zyskały wierne grono zwolenników, które stale się powiększa. Największą zaletą e-czytników jest przede wszystkim ich kompaktowość i poręczność. Docenią to zwłaszcza podróżnicy, tacy jak ja, którzy nie muszą już wozić ze sobą ciężkich książek, które w większości i tak nie wystarczały na całą podróż. I choć lubię tradycyjne wydania i czytanie, gdy czuje się kartkę pod palcami, to już od prawie dziesięciu lat korzystałam z różnego rodzaju czytników - od palmtopów aż w końcu po Kindle Paperwhite, na którego zakup zdecydowałam się dwa lata temu. Do tej pory uważam, że była to moja najlepsza inwestycja i nie wyobrażam sobie jakiejkolwiek podróży bez niego, czy nawet wykładów, podczas których miałam tam swoje notatki i podręczniki. 
Przed zakupem przeczytałam wiele recenzji, jednak miałam wiele pytań. Jak właściwie działa Kindle? Jak się go ładuje? Jakie formaty plików można na nim czytać? No i przede wszystkim, czy w ogóle się sprawdza jako zastępstwo tradycyjnych książek?
Zaraz po zakupie zrobiłam wpis przedstawiający jego najważniejsze funkcje (tutaj) - jednak dziś przedstawię wam moją opinię po użytkowaniu go przez dłuższy czas i odpowiem na nurtujące was pytania. Jest to moja niezależna opinia i nie jest to wpis ani przedmiot sponsorowany. Zapraszam do lektury. 

E-book readers 

*English: Amazon Kindle and its different versions are the most popular e-book readers, which means that they are like electronical books. With time they gained lots of faithful supporters, and they still earn new followers. The biggest advantage of e-readers is their compactness and the convenience of using. It will be mostly appreciated by the travellers like me, who are not forced to carry with them any heavy books, which are not enough for the whole journey either way. And even though I really enjoy traditional books and reading while I feel the paper under my fingers, since ten years I'm using different types of readers - from old palmtops to Kindle Paperwhite, which I decided to buy two years ago. 
Until now I know it was the best investition of mine and I can't imagine any travel without this device, or even lectures during which I had my notes on it, as well as textbooks. 
Before the purchase I was reading many reviews, but I still had plenty of questions. How the Kindle really works? How to charge it? What kind of book formats I can read on it? And most important - does it really work well as the book replacement?
Just after buying it I made a post about its most important features (here - but it's in Polish). So today I will share with you my opinion after using it for a longer period and I will answer all the questions about it. It's my independent opinion and it's not sponsored post or item. Check it out. 

Kindle Paperwhite Amazon czytnik

 Czytnik Amazon Kindle Paperwhite 

Zdecydowalam się na wersję Paperwhite z kilku powodów. Nie przepadam za czytaniem na standardowych ekranach (laptop, smartfon), jednak cenię sobie wygodę, ktorą daje podświetlenie ekranu. Zdarzało mi się wielokrotnie w przypadku standardowych książek, że oświetlenie w podróży po prostu nie pozwalało mi na czytanie, a wszystkie te doczepiane, małe lampki nie zdają w moim przypadku rezultatu. Nie był to komfort, na jakim mi zależało. Wersja Kindle Classic, choć jest znacznie tańsza i jej interfejs nie różni się zbytnio od Paperwhite - nie posiada podświetlenia, co jest dużym minusem. Nie ukrywajmy, że wygodnie jest usiąść w autobusie, samolocie, czy nawet wieczorem na balkonie i z delikatnym poświetleniem, które nie męczy oczu, poczytać sobie coś ciekawego. Mnie to przekonało. 

Amazon Kindle Paperwhite reader

I decided to take a Paperwhite version for a few reasons. I'm not really into reading on the typical screens (laptop, smartphone), but I appreciate the convenience of having the screen backlight. It happened to me multiple times while having a typical book with me, that the light during the travel didn't allow me to read, and all those tiny lamps that you can attach, just weren't useful in my case. It wasn't that type of comfort that I was seeking. The Kindle Classic version, even though it's cheaper and its interface doesn't vary so much fro Paperwhite - it does not have a backlight, which is a big disadvantage. It's obviously nice to just be able to sit in the bus, plane or even during the evening on your balcony with a subtle backlight, which isn't tiring for the eyes and just read something interesting. I'm convinced by that.
Reader Amazon Kindle Paperwhite

 Czytnik Kindle - jaki format plików obsługuje? I jak przesłać książki? 


 Najbardziej popularnym typem plików w przypadku Kindle jest format MOBI. Jest to format, z którego korzysta większość internetowych sklepów, gdzie kupicie e-booki i prześlecie na swój czytnik. Ale korzystać można także ze standardowych plików PDF, plików programu Word (doc, docx), zwykłych plików tekstowych TXT i wielu innych, z których do tej pory nie miałam potrzeby korzystać. W 90% wystarczają pliki MOBI, które działają na tym urządzeniu najsprawniej. Po włączeniu przykładowej książki, możemy kliknąć na interesujący nas rozdział we spisie streści i od razu przenosimy się w szukane przez nas miejsce, możemy zaznaczać i kopiować interesujące nas fragmenty, używać różnorodnych zakładek, dopisywać notatki żeby nie zapomnieć pomysłu, a nawet dzielić się ulubionymi cytatami i recenzjami za pośrednictwem internetu. Często zdarza mi się, że znajduję interesujące mnie książki w innych formatach (np. EPUB), ale nie jest to problem i konwertuję je szybko na MOBI za pomocą darmowych konwerterów online, co zajmuje dosłownie kilka sekund. 
Książki i inne pliki możemy wrzucać na Kindle przez kabel dołączony do zestawu i tym samym kablem możemy czytnik naładować zarówno po podłączeniu do komputera, jak i do gniazdka. Nie wymaga to zakupu żadnych wymyślnych ładowarek, a kabel jest w standardowym rozmiarze, który pasuje też do telefonów. Moją ulubioną opcją jest jednak przesyłanie książek za pomocą zintegrowanego, osobistego e-maila z końcówką @kindle.com, co jest bardzo wygodne i czytnik odbiera i ściąga przesyłkę automatycznie, gdy ma tylko dostęp do wifi (u mnie w domu i odwiedzanych przeze mnie często miejscach) - nie potrzeba więc nic podłączać, a można wygodnie przesłać wszystko zdalnie. Raz pożyczyłam czytnik koleżance i wysłałam jej potrzebną lekturę na odległość. Wygoda!
Podobnie sprawa ma się w przypadku zakupu książek przez internet, które lądują na naszym urządzeniu chwilę później. Można też skorzystać z różnorodnych, darmowych pozycji udostępnianych na stronie Amazon.com.


Kindle reader - which file format works with the device? And how to send books? 

 

The most popular type of files when it comes to Kindle is MOBI.  This format is being used by most of the internet stores, where you can buy e-books and send to your device. You can use all the standard files like PDF, Word files (doc, docx), normal text files TXT and many more that I didn't have a purpose of using until now. In 90% MOBI files are enough and they work best and most convenient. After opening an exemplary book you can click on the chapter of your choice in the table of contents and immediately it's opened. You can mark and copy fragments of your interest, use multiple bookmarks, write notes to not forget about your ideas, and even share your favorite quotations and reviews online. It often happens to me that I find books that I need in different formats like EPUB, but it's not an obstacle and I quickly convert it to MOBI by free online EPUB to MOBI converters in a few seconds. 
Books and other files can be transfered on Kindle by a cable (from the set), and by using the same cable you can charge your Kindle from laptop of by normal plug. You don't need to buy any special chargers and the standard-sized cable fits also to the phones. Although my favorite option is sending files online by using the integrated, personal e-mail adress with the ending @kindle.com. This way is really easy as well and your reader will receive and automatically download the file as long as it has wi-fi connection (in my case it's at home and in the frequently visited places)- so you don't need to connect anything and you can send files comfortably on a distance. Awesome!
Similar case is while buying books online which are appearing on your device right after the payment. And you can use diversified free books available on Amazon.com as well.  

Amazon Kindle Paperwhite manual

 Kindle po polsku - co znajdziemy w instrukcji obsługi?

Cóż, dla niektórych może być to zła wiadomość, ponieważ menu czytnika Kindle jest dostępne w wielu językach (w tym standardowo w języku angielskim), jednak nie ma opcji przełączenia go na język polski. Oczywiście nadal możemy korzystać z polskich książek, pisać po polsku recenzje, czy wgrywać i korzystać z polskich słowników. Obsługa jest prosta, intuicyjna i poradzą sobie z nią osoby bez znajomości języka, choć nie ukrywam, że nie będzie to wtedy aż tak komfortowe dla niektórych osób. Jednakże dotrzemy bez problemu do wszystkich funkcji, które w większości oznaczone są po prostu symbolami, zaś otwarcie książki polega po prostu na kliknięciu na okładkę. 
Dla tych, którym język angielski (lub inne) nie są straszne, instrukcja obsługi będzie zbędna i nie skorzystałam z niej ani razu. Zaraz po rozpakowaniu naszego czytnika, będziemy poprowadzeniu po każdym etapie i już po chwili będziemy mogli zabierać się do czytania pierwszych książek. Niezbędne jest zarejestrowanie urządzenia na stronie Amazon.com (nawet w przypadku, gdy dokonaliście zakupu w innych sklepach z urządzeniami elektronicznymi - nadal postępujemy tak samo i wyrejestruj w przypadku sprzedaży). Pozwoli to używać zintegrowanego maila, przechowywać przesyłane pliki w tzw. chmurze Kindle Cloud Reader, skąd możemy je odtworzyć w razie, gdybyśmy niechcący skasowali je z urządzenia. Sama pomoc techniczna ze strony producenta według opinii w internecie działa bez zarzutu, jednak osobiście nigdy nie miałam potrzeby zwracać się do nich o pomoc. 
W przypadku dostępu do wi-fi zostaniemy również poinformowani o możliwości zaktualizowania swojego Kindle, co też niedawno zrobiłam i zaskoczyłam się odrobinę inaczej wyglądającym menu.




Kindle - what you will find in the manual? 


Well, for some it may be bad news, because the menu of Kindle is available in many languages (typically in English), but there's no option of switching it to Polish. Of course we can still use Polish books, write reviews and download and use Polish dictionaries, but it may not be very comfortable for some people. However you can find all options easily, and in most cases they're under symbols, and opening the book means just clicking on the cover. For those who don't mind using English (or others), the manual will be useless and I didn't use it even once. Right after unpacking the reader we will be guided through every step and just after a moment we will be able to start reading the first books. Obligatory is registering the device on Amazon. com (even if you bought it in the different store - still do it, and de-register while selling). It will help you using the integrated e-mail, store the files you send in Kindle Cloud Reader from where you can bring them back in case of accidental deleting from the device. The technical support from the producer is working well accoding to the online reviews, however I never had the need of using it. 
While having the wi-fi connetion we will be informed about the possibility of updating Kindle, what I've done lately and got surprised by a slightly different looking menu.
Kindle Amazon czytnik Paperwhite

 Czy Kindle Paperwhite rzeczywiście jest jak papier? 

 Gdy zamówiłam go dwa lata temu i otworzyłam pudełko, chciałam zdjąć naklejkę z napisami, która znajdowała się na ekranie. Cóż, ku mojemu zaskoczeniu to nie była naklejka, a informacje wyświetlające się na Kindle, który był w trybie uśpienia. To mówi samo za siebie i choć z biegiem czasu trochę bardziej przyzwyczaiłam się do tego, jak wygląda jego ekran, to nadal tekstura przypomina mi papier. Kindle jest czarno-biały i tak też wyświetlane są wszystkie wgrane tam grafiki (np. okładki książek, wykresy). W moim mniemaniu jest to najbardziej zbliżona do papieru elektroniczna rzecz, jaką w życiu widziałam i sprawia to, że naprawdę oczy nie męczą się nawet przy wielogodzinnym czytaniu (jestem molem książkowym :-) ). Przy maksymalnym podświetleniu wrażenie papieru lekko znika, ale nadal nie jest to ostra jasność tradycyjnego ekranu. W dotyku Kindle Paperwhite zdaje się być miękki i nie przypomina śliskiego szkła - nie zostawia także odcisków palców na ekranie! Czytnik nie odbija też refleksów słońca jak tradycyjne ekrany, a co za tym idzie - można czytać zarówno w całkowitej ciemności, jak i razącym świetle na zewnątrz (wielokrotnie czytałam w czasie pikniku, czy opalania). Widoczność jest z każdej strony, nic nie rozmywa się, gdy czytamy pod kątem - dokładnie tak jak w przypadku książki. 


Is Kindle Paperwhite really like paper? 

When I ordered it two years ago and I opened the box, I wanted to remove the sticker with some text that has been places on the screen. Well, for my surprise it wasn't a sticker, but some information visible while Kindle was in the sleep mode. It explains a lot. And even though with the time I got used to the way the screen looks like, its texture still reminds me paper. Kindle is black and white, which means that all the graphics (like book covers and charts) are like this as well. In my opinion it's the closest thing to paper that the electronical device can be and it really doesn't make eyes tired, even if you read for hours (I'm a bookworm :-) ). With the maximum light the paper feeling disappears a bit, but it's still not a glossy glass like when it comes to traditional screens. In the touch Kindle Paperwhite seems softer and it does not leave fingerprints on the screen! The reader doesn't have problems with sun reflections either, which means that you can read in total darkness and in the bright light outside without any problem (I frequently read during tanning or picnics). The visibility is great from all angles and nothing gets blurred when you read in a different position - just like with a normal book. 
Kindle Paperwhite Amazon obudowa etui

 Bateria Kindle - czyli o tym, jak wyłączyłam czytnik trzy razy w ciągu dwóch lat 

Brzmi to dość dziwnie i nieprawdopodobnie, ale rzeczywiście tak jest, że Kindle się po prostu... nie wyłącza. Nie to, że nie można, ale po prostu - nie trzeba! Gdy skończymy czytać książkę wystarczy kliknąć na guzik (albo zamknąć obudowę z automatycznym uśpieniem) znajdujący się na spodzie urządzenia (zaraz pod logo) i ekran zamienia się w jedną z różnorodnych (czarno-białych) grafik, na których wygląd nie mamy wpływu. Tak właśnie wygląda tryb uśpienia urządzenia, który też włącza się przy długotrwałym nie przerzucaniu stron. Wybudzenie również polega na przyciśnięciu tego jednego (i jedynego guzika, jaki czytnik posiada). I w takim właśnie stanie z grafiką nasz Kindle może sobie leżeć dni, tygodnie, miesiące... a po włączeniu nadal posiada większość baterii. :-) Gdy zajdzie taka potrzeba, żeby urządzenie wyłączyć całkiem (bez grafiki), wystarczy przytrzymać ten guzik dłużej i w taki sam sposób można je znów włączyć, aczkolwiek moim zdaniem nie robi to wielkiej różnicy. Kindle po prostu nie wymaga wyłączania i tryb uśpienia wcale nie wpływa negatywnie na baterię. 
Co ile trzeba taki czytnik ładować? Wszystko zależy od potrzeb i od tego, ile właściwie na nim czytamy (czy z podświetleniem i internetem, czy bez), ale w moim przypadku jedno ładowanie wystarcza spokojnie na 1-2 miesiące codziennego czytania od jednej do kilku godzin wraz z podświetleniem. Dla mnie to jest jak wybawienie w czasie wielogodzinnych podróży, podczas których zawsze obawiałam się, że mój telefon padnie, laptop się rozładuje, a książka nie wystarczy. Teraz mam tam zawsze kilka pozycji w zapasie i zamiast targać się z wieloma tomami, to mam po prostu ze soba Kindle i zastępuje mi on wszystkie - nie zajmuje przy tym miejsca i jest bardzo lekki. 
Już sam fakt posiadania takiej baterii przekonał mnie do zakupu. :-) 

Kindle battery - how I turned my reader three times during two years 

It sounds quite odd and incredible, but it really works this way that you just... don't turn off your Kindle.  It's not lat you can't - but you just don't need to! When you finish reading your book, it's enough to click the button located under the logo (or close the cover with automatic sleep mode) and on the screen appears a random graphic (black and white) that you can't change. That's how the sleep mode looks like and appears also if you leave it without movement for a longer while. Waking up looks the same and it's just enough to press the button (the only one the Kindle has). And with this graphic our Kindle can stay for days, weeks, months... and after turning on it still has most of the battery. :-) If there's a need, you can turn it off completely by just holding the button longer and turn in on the same way, but in my opinion it's not changing much. Kindle just doesn't need this switch and the sleeping mode doesn't affect the battery negatively. 
How frequent you need to charge the reader? It all depends on your needs and how long we read on it (with backlight and internet or without), but in my case one charge lasts for 1-2 months easily including daily reading from 1 to couple of hours with backlight. It's my saviour during long trips, during which I'm often afraid that my phone and laptop will die, and the book wouldn't be enough. Now I always have a few books prepared in advance and instead of carrying some heavy titles, I just have Kindle and it's my replacement for all of the space consuming items. Just the fact of having a battery like this convinced me to the purchase.
Kindle Paperwhite Amazon independent opinion

Kindle Paperwhite - moja szczera opinia 

 Nie należę do typu gadżeciarzy, którzy muszą wymieniać wszystkie urządzenia wraz z pojawieniem się ich nowych wersji (zazwyczaj nie różniących się zbytnio). I nawet na takie częste wymiany nie mogę sobie pozwolić ze względu na ograniczone fundusze. Moje zakupy zawsze są przemyślane, ponieważ zależy mi a dobrej jakości, która posłuży bez szwanku przez lata. Długo zastanawiałam się, czy na pewno potrzebuję takiego czytnika, ale na szczęście moje wątpliwości szybko się rozwiały. Teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niego i wrzucam go do torebki instynktownie, bo czytam w komunikacji miejskiej, w czasie oczekiwania na wykłady (lub podczas wyjątkowo nudnych), w domu, w podróży - dosłownie wszędzie! 
Starałam sobie przypomnieć sobie jakiekolwiek sytuacje, podczas których narzekałam na czytnik i szczerze nie mogłam przywołać żadnej sytuacji. Nigdy się nie zawiesił, ani nie padł w niespodziewanym momencie (nawet teraz mam komunikat na temat słabej baterii, która wyświetla się już od kilku dni, a ja dalej czytam). Nie miałam żadnych problemów natury technicznej, ani też nie zabrakło mi na nim miejsca (mam 4GB, których nigdy nie zapełniłam i daleko mi do tego). W moim poprzednim wpisie zwracałam uwagę na odciski palców, które nie są widoczne na ekranie, a z tyłu obudowy - zapomniałam o tym w momencie, gdy zamówiłam obudowę na czytnik. Przy okazji przestałam obawiać się pęknięcia, albo zarysowania ekranu, bo przód i tył są chronione (za niewielką sumę można wybrać taką obudowę z funkcją budzenia przy otworzeniu). Czas ładowania może być dość długi, ale biorąc pod uwagę to ile później się naczytamy, to nie różni się to od ładowania telefonu od zera. Minusem jednak w mojej opinii pozostaje cena, choć to także kwestia dyskusyjna. Choć zakup takiego urządzenia niewątpliwie nadszarpnął mój budżet, to jest to wydatek raz na... mam nadzieję jak najdłużej, bo póki co nie mam z moim Kindle żadnych problemów i działa jak nowy. W dodatku mając na uwadze jego pozytywne strony muszę stwierdzić, że jest to uczciwa cena za jakość i możliwości.
Na Kindle czyta się bardzo wygodnie, po prostu przesuwając palcem i naśladując ruch przekładania kartki. Jedyne czego nie lubię to używać plików PDF, bo po tym, jak przyzwyczaiłam się do MOBI, uważam PDF-y za mniej wygodne. Mimo wszystko musiałam się z nimi zmierzyć tylko w czasie wykładów. I gdybym jeszcze raz miała zdecydować się na zakup, nie zastanawiałabym się nawet chwili. Jednakże miejscie na uwadze, że to gadget skierowany typowo dla czytelników, zatem jeśli obawiacie się, że brakowałoby wam gier lub aplikacji - może powinniście rozważyć zakup tabletu. W przeciwnym razie Kindle jest dla was!



Kindle Paperwhite - my honest opinion

I'm not a type of gadget collector, who has to change every device right after hearing about new releases (which aren't very different from the basic versions). And that kind of replacements aren't in the range of my possibilities due to limited funds. My purchases are always well thought-out because I care about the good quality of a thing that will last without harm for years. I was thinking for a long time if I really need that kind of reader, but luckily I decided myself to buy. Now I can't imagine a day without it and I'm throwing it to the bag without hesitating, because I read in the public transportation, while waiting for the lectures (or during boring ones), at home, in the travel - literally everywhere!
I tried to recall any situation while I was complaining on the reader and I honestly couldn't remember. It never crashed and never discharged in an unexpected moment (even now I have the message about the low battery which is here for a few days and I'm still reading). I never had any technical errors and I never ran out of space (I've got 4GB which was never filled and I'm far from it). In my previous entry I noticed the fingerprints, but on the cover, instead of the screen. I forgot about this issue in the moment I ordered my cover. By the way I stopped worrying about crashing the screen or scratching it, because both sides are protected (also for a low price you can pick a cover with opening and waking up mode). The time of charging can be quite long, but considering the fact that we will read a lot later, I can justify it. It's not so much different than charging the phone from zero. 
The disadvantage in my opinion is still the price, but it it's a moot case. Even though my wallet suffered while the purchase, it's a price we pay once for... hopefully as long as possible, because until now I have no problems with my Kindle and it works as new. So considering its good sides I must admit it's a fair price for the quality and possibilities.
On Kindle you read really comfortably, just switching the pages with the finger like on a normal book. The only thing I don't like to do in it is to use PDF format, because while I got used to MOBI, I portray PDF's as less comfortable - but I had to deal with them only during my lectures. So if I would have to make the decision again, I wouldn't hesitate before buying. However it's a gadget typically for readers, so if you are afraid that you'd miss games and apps - you may consider just taking a tablet. Otherwise, Kindle is for you!

Kindle Amazon Paperwhite opinion
Kindle Amazon Paperwhite opinion
A jak jest z wami? Czytacie? Preferujecie tradycyjne książki, a może elektroniczne? Jaka jest wasza opinia na ten temat? /
How's with you? Do you read? Do you prefer traditional or electronical books? What's your opinion about them?




 
Związek na odległość. Już sama nazwa wywołuje u wielu gęsią skórkę i negatywne skojarzenia. Kobiece czasopisma i fora internetowe pełne są niepochlebnych opinii na ten temat. Mówi się, że nie są to prawdziwe związki, że są prostą drogą do zdrady, a w ogóle to i tak się rozpadną, więc najlepiej to nawet nie próbować. No tak, w końcu w obawie przed porażką nie warto podejmować żadnych kroków i przeżyć swoje życie w tzw. ,,comfort zone", czekając na pozytywne zmiany, które mają przyjść bez kiwnięcia palcem. Jednak gdy nic się nie zmienia, a czas przepływa między palcami, często można spotkać się z historiami ludzi, którzy stwierdzili, że żałują, że nie zaryzykowali. 
Ja nigdy do nich nie należałam. 
Pamiętam, gdy jeszcze jako dziecko zawsze starałam się utrzymać wakacyjne znajomości poprzez... pisanie listów! Biorąc pod uwagę komputeryzację naszego pokolenia, brzmi to archaicznie, ale jednocześnie była w tym jakaś magia, oczekiwanie i satysfakcja z tego, że przyjaźnie przetrwały - a przynajmniej do kolejnego lata. :-) Podobnie rzecz miała się w przypadku wyjazdu wakacyjnego (6 lat temu!), po którym zyskałam wartościową przyjaźń z Wrocławia, ale na szczęście tu kontakt internetowy zastąpił listowe rozwiązania. I choć dystans odgrywa tu znaczącą rolę, gdy tylko się widzimy, rozłąka zdaje się być niewyczuwalna. Zatem nigdy nie rozumiałam dlaczego dystans miałby przeszkadzać w przyjaźni.
Ale związki na odległość to już inna historia, w której powodzenie nigdy nie wierzyłam. Mój punkt widzenia opierał się głównie na zasłyszanych historiach kończących się wyłącznie płaczem, filmach w których dystansowy happy end nie był opcją i artykułach w internecie, które jednoznacznie głosiły: nie pakuj się w to! 
Cóż, wpakowałam! I co więcej, po roku uważam, że była to doskonała decyzja. Więc jeśli stoicie przed podobnym wyborem, a przed sobą macie tylko negatywne opinie, zastanawiacie się czy warto, czy to ma jakikolwiek sens - zapraszam do przeczytania mojego wpisu, w którym dzielę się nie tylko swoją opinią na ten temat, ale też moich najbliższych znajomych, którzy są w podobnej sytuacji. :-)

*English: Long distance relationship. The name itself causes goosebumps and negative thoughts. Women's magazines and internet forums are full of uncomplimentary opinions about it. It is said that they aren't real relationshops and that they're a straight way to being cheated. All in all, they're leading to a break-up so it's better not to try at all. Well yes, because of the fear of failure, it's not worth to take any steps and live a life in so called "comfort zone", waiting for the positive changes which are supposed to happen without even trying. But when nothing changes, and the time flies by, you can also hear stories of the people who admitted that they regret not taking their chances and not risking.
I've never been one of them. 
I remember when I was a kid and I always tried to keep my summer friendship through... letters! Considering the computerization of our generation, it may sound a bit archaic, but there was some kind of magic in all that, the anticipation and satisfaction that the friendships survived - well, at least to the next summer. :-) Similarly, during a summer camp (6 years ago!) I earned valuable frienships from Wrocław, but luckily here an internet connection replaced the letter solutions. And even though a distance plays a significant role here, whenever we're able to meet, the separation doesn't change us. So I've never been able to understand why the distance would disturb the friendship.
But long distance relationship seems to be a different kind of story, in the success of which I've never believed. My point of view was based mostly on the stories I've heard and which ended up in a big cry, movies in which a distance happy end wasn't an option and internet articles, which were unanimously saying: don't get yourself into it!
Well, I did! What's more, after a year I can say it was a perfect decision. So if you're about to make a similar choice, and you're surrounded only by negative opinions, you're thinking if it's worth it, and if that makes any sens - feel free to read my article, where I'm sharing not only my point of view, but also my closest friends, which are in the similar situation. :-) 
 
Czym jest związek na odległość? 
Zacznijmy od najważniejszego. Z mojego punktu widzenia jest to związek, który z różnych przyczyn zmusza partnerów do czasowego lub długotrwałego utrzymywania relacji na odległość. Sam dystans nie jest oczywiście dokładnie sprecyzowany, jednakże prędzej powiemy tak o relacji na kilkaset kilometrów, niż pomiędzy dwoma końcami miasta. :-) Obecnie dzięki różnorodnym sposobom podróżowania (samochody, autobusy, pociągi, samoloty) i komunikacji (telefony, internet z whatsappem, fb, Skype...) sprawiają, że dystans jest mniej znaczący. Jednak nadal istnieje. I choć nic nie zastąpi spotkań twarzą w twarz, wiele osób radzi sobie z nim bez problemu i wierzą w to, że ich i żyli długo i szczęśliwie będzie efektem własnych wyborów, poświęcenia i zaufania. Zadałam więc kilka pytań Agnieszce, Martinie, a także swojej drugiej połówce. Co mają na ten temat do powiedzenia? Przekonajcie się poniżej.

What is a long distance relationship?
Let's start with the most important thing. From my point of view it's a relationship which due to diversified reasons forces the couple to keep the temporary or long-term relation on a distance. The distance itself isn't a precise amout of kilometers, but of course we're more up to naming this way a relation for a couple of hundreds than just distance between two endings of the city. :-) Nowadays multiple ways of transportation (cars, busses, trains, planes) and communication (phone calls, internet with whatsapp, fb, Skype...) are turning the distance into less meaningful factor. But it still exists. And even though nothing can replace meetings face to face, many people are successfully handling it without problems and they believe that theirs and lived happily ever after will be an effect of own choices, sacrafice and trust. So I asked a couple of questions to Agnieszka, Martina, and my own other half. What they say about if? Find out below. 
Jaka jest odległość między tobą a twoją drugą połówką?
Agnieszka: Ok. 1300km (Polska-Anglia)
Martina: Pochodzę z Rzymu, ale żyję w Belgii, w okolicy Brukseli, a mój chłopak mieszka w miejscowości Jena (wschodnie Niemcy). Jest to ok. 600-630 km, lub - co liczy się bardziej w związku na odległość - ok. 8 godzin w przypadku lotu z/do Berlina (wliczając w to też pociąg/autobus aby dostrzeć na lotnisko i do naszych miast). Jeśli jadę samym autobusem, podróż zajmuje mi do 16 godzin, ponieważ nie ma bezpośredniego połączenia i muszę przesiąść się w Kolonii lub innych miastach w zachodnich Niemczech.   
Rene: Mieszkam w Graz, w południowej Austrii, a moja dziewczyna mieszka na północy Polski. Dystans pomiędzy nami to ok. 900km. Jest to dość daleko, ale mamy dobre, choć kosztowne połączenie pomiędzy naszymi miastami.

What's the distance between you and your significant other?
Agnieszka: Around 1300km (Poland-England). 
Martina: I am from Rome but I live in Belgium, just outside Brussels, and my boyfriend lives in Jena, in the east of Germany. That is around 600/630 km, or – which is what matters more in LDR – around 8 hours if we take a flight from/to Berlin (plus train/bus to reach the airports and our cities). When I go only by bus, it can take me up to 16 hours, since a direct connection is not always available and I have to stop in Cologne or other cities in west Germany. 
Rene: I live in Graz, so the south of Austria, and my girl lives in the north of Poland. The distance between us is around 900km. It is quite far, but there is a good, but quite expensive connection between our two cities.

 
Co zaskoczyło Cię najbardziej w związku na odległość? 
Martina: Zawsze miałam przyjaciół w różnych zakątkach świata, wiele ,,przyjaźni na odległość" i może myślałam, że związek na odległość byłby w zasadzie taki sam, ale z większą ilością ,,kocham cię" i ,,tęsknię za tobą". Oczywiście, zamiast tego, związek na odległość jest na kompletnie innym poziomie. Nie potrafiłabym wytłumaczyć tego inaczej, niż mówiąc, że jest po prostu inny. Wydaje mi się, że to, co zaskoczyło mnie najbardziej to to, że udało nam się odnaleźć nasze własne doświadczenia jako para od początku i że wyszło to bardzo naturalnie. Każde z nas wykonał krok w stronę zainteresowań drugiej osoby i to sprawiło, że odnaleźliśmy nasze sposoby na to, by być razem i spędzać czas i dzielić hobby nawet przez komputer. Na przykład ja nauczyłam się grać w Minecraft, zatem możemy otworzyć serwer i grać razem. Ponidziałek wieczór jest za to naszym czasem na oglądanie Gry o tron i komentowanie jej później na Skype. Czasem spędzamy na Skype całe popołudnie tylko by upewnić się, że obydwoje skupiamy się na byciu dobrymi studentami. Albo jemy razem śniadanie, gdy mamy na to czas i nawet zapraszamy się na oficjalne randki od czasu do czasu: zamawiamy sushi na wynos, wracamy do domu, ubieramy się ładnie i jemy razem kolację przez Skype. Zaskoczyło mnie to, że można robić razem tyle romantycznych rzeczy nawet na dystans!

Agnieszka: Najbardziej zaskoczyło mnie moje własne podejście do niektórych rzeczy. Związek na odległość pozwolił mi lepiej poznać samą siebie i nauczył cieszyć się z najdrobniejszych rzeczy. Uświadomił mi też, jak ważna jest bliskość drugiej osoby. 

Rene: Zaskoczyło mnie, że tak wiele można się z tego nauczyć. Najważniejsze było dla mnie zrozumienie, że najmniejsze rzeczy są najważniejsze. To czy się powie dobranoc swojej drugiej połówce, czy dzień dobry może mieć duży wpływ. Obejrzenie filmu wspólnie przez Skype sprawia, że można poczuć się, jakby było się w tym samym pokoju. Najbardziej zaskakujące było to, że to rzeczywiście działa.
 ***
What surprised you the most about long distance relationship? 

Martina: I have always had friends all over the world, many “long distance friendships” and I was maybe thinking that a LDR would have been quite the same, just with some more “I love you” and “I miss you”. Of course, instead, this goes on a completely different level, after all; I wouldn’t know how to explain it, it’s just “different”. I guess that what surprised me the most is that we managed to find our own “couple experiences” since the beginning and that it all came quite naturally. Each one of us made a step towards the other’s interests and we found our ways to be together, spend time and share hobbies through a computer. For example, I learnt how to play Minecraft, so that we can open a server and play together. Monday evening, then, it’s our Game of Thrones night, when we watch the episode together and comment it via Skype. At times, we get on Skype the whole afternoon just to make sure that we are both concentrating and being good students. Or we take breakfast together when we have much time available, or we even ask each other to go on official dates every now and then: we would order take away sushi, go home, dress up fine and have dinner together on Skype. It really surprised me that we could actually do so many romantic things even from a long distance!

Agnieszka: The biggest surprise was my own attitude towards certain things. A long distance relationship helped me get to know myself a little bit more and taught to be happy about the tiniest things. It made me realize how important is the closeness of the other person.

Rene: It surprised me that you learn so much stuff through it. The most important part for me was to learn that the small things are the most important ones. If you say goodnight to your other half or good morning - it can cause a big effect. Seeing a movie together via Skype feels like being in the same room. And the most surprising thing was that it actually works. 

Jaka jest najlepsza i najgorsza rzecz w związku na odległość?
Agnieszka: Każdy z nas wie, jak wyglądają początki związków. Dużo motyli w brzuchu i chęć spędzania z tą osobą każdej wolnej chwili. Zaletą tego typu związków jest fakt, że te emocje towarzyszą nam zdecydowanie dłużej. Wadą jest to, że jednocześnie bywa to bardzo męczące. 

Martina: Najlepszą rzeczą (oprócz Christiana, oczywiście!) są
podróże! W związku na odległość (jeśli jest to blisko i mieści się w budżecie), możecie pozwolić sobie na regularny bonus w postaci wypadów i odpuszczenia piątkowych lub poniedziałkowych zajęć bez poczucia winy! W ciągu roku związku zwiedziłam wiele niemieckich miast, w czasie normalnych wycieczek z nim i solo w czasie godzin spędzonych w oczekiwaniu na kolejne połączenie autobusowe. Kolejnym wielkim plusem był fak, że jest moim prywatnym nauczycielem niemieckiego, mogę trenować język z nim, jego rodziną i przyjaciółmi, gdy tylko ich odwiedzamy. Najgorszą rzeczą (oprócz mojego głupiego połączenia internetowego, które nie pozwala na połączenia video w dobrej jakości za każdym razem) jest to, że zaczęłam przyzwyczajać się do tego, że odwiedzamy się z chłopakiem według konkretnego planu, zatem jeśli musimy odpuścić sobie wyjazd, jest to dla mnie dość trudne. Oczywiście tęsknię za nim każdego dnia i jak najbardziej niemożność przytulenia go, czy pójścia z nim na spacer jest po prostu... do kitu, ale ale gdy wiem, że zobaczę go za miesiąc, zbieram się w sobie i jestem w stanie to przetrwać. Gdy czasem siła wyższa zmusza mnie do odpuszczenia jednego z miesięcznych spotkań (jak to dzieje się teraz, gdy mam egzaminy i nie możemy się odwiedzić), czuje się smutna, ponieważ mój licznik dni nie pokazuje 30 a 60. Wiem, że czas płynie mimo wszystko, ale nigdy wystarczająco szybko!

Rene: Najgorsze jest z pewnością to, że nie można przytulić się na dystans. Gdyby pojawiła się jakaś sprzeczka, łatwo byłoby ją załagodzić poprzez przytulenie drugiej osoby. W związku na odległość trzeba sobie radzić mając do dyspozycji tylko rozmowę i to nawet nie twarzą w twarz. To bardzo trudne. A najlepsza rzecz jest taka, że można nauczyć się naprawdę wiele na temat wartości małych rzeczy i wykorzystywania czasu aż do ostatnich sekund, ponieważ wie się, jak istotne są. Poza tym dużo się podróżuje. Macie okazję odkryć kraj drugiej połówki, nauczyć się języka i poznać wiele nowych, świetnych osób.
 

*** 
What's the best and the worst thing about long distance relationship? 
Agnieszka: Everyone of us knows how the beginnings of the relationships look like. Plenty of butterflies in the stomach and the need to spend every free moment with that person. The advantage of this type of relationship is that those emotions accompany you longer. The disadvantage is that it can be tiring. 
Martina: The best thing (apart from Christian himself, obviously!) is easy: travel! With a LDR (if it’s close and affordable enough, of course) you have a regular getaway bonus and you skip some Friday or Monday classes without even feeling guilty! In one year of relationship I have visited so many German cities, be it during real trips with him or in the solo hours spent waiting for the next bus connection. Another great plus for me is that he is my personal German teacher, I can train my German with him and his family and friends, whenever we visit them.

The worst thing (other than my stupid Internet connection which doesn’t allow clear video calls all the time) is that I had started getting used to a certain periodicity in meeting my boyfriend, therefore when we skip one of those meeting, it gets harder for me. Of course I miss him every day, of course not being able to hug him and go out for walks any time we want... sucks, but when I know I’ll see him in one month, I endure and am able to stand it. When something forces me to skip one month instead (as it’s happening now, since I have exams and couldn’t go visiting him), I feel a bit sadder, because my countdown doesn’t sign “30 days” but rather “60 days”. I know time will fly anyways, but still, never fast enough for me!


Rene: The worst is definitely that you can't hug. If there is a fight it would be so easy to calm the other one down with hugging him. In a LDR you have to manage to that only by talking and not even face to face. It is really hard.

The best thing is that you really learn to know the value of small things and that you use the time until the last seconds because you know it is very precious. Also you travel a lot. You see the country of the other one a lot and learn a new language and get to know so many cool new people.
 
 
Jaką radę dalibyście komuś, kto zastanawia się przed wejściem w związek na odległość? A co powiedzielibyście sobie, gdybyście mogli cofnąć się w czasie? 

Agnieszka: Nie można nastawiać się negatywnie. Zawsze warto zaryzykować. Życie na odległość to ważna próba dla związku, z której można wyciągnąc wiele przydatnych lekcji. Oczywiście jeśli myśli się o tej osobie, jako o partnerze życiowym, długoterminowym. Jeżeli nie ma się pewności co do tego, czy chce się z tą osobą spędzić część życia, nie warto tracić czasu. Natomiast sobie poradziłabym więcej zaufania i zwracania uwagi na fakty, a mniej na rzeczy, które w ostateczności mogą okazać się naszym wymysłem. I aby nie bać się rozmawiać i mówić to, co leży nam na sercu bez myślenia o tym, jakie to przyniesie skutki.  
Martina: Powiem dokładnie to, co powiedziałam chłopakowi, gdy zastanawialiśmy się przed rozpoczęciem związku na odległość: zawsze lepiej wiedzieć, że gdzieś tam w świecie jest ktoś, kto was kocha, myśli o was, tęskni i czeka - w taki sam sposób, w jaki wy kochacie, myślicie, tęsknicie i czekacie na niego i wiecie, że wrótce się spotkacie; niż myśleć, że ten ktoś istnieje, ale nie zobaczycie się więcej, będziecie tracić czas próbując zapomnieć, a w konsekwencji nigdy nie dowiecie się, co straciliście i będziecie tego żalować. Po co marnować coś tak dobrego, jak miłość i wspomnienia, które dzieliliście z daną osobą i możecie nadal dzielić w przyszłości? A jednocześnie dobrze jest mieć solidną bazę, od której zaczniecie. Mój chłopak i ja w pewnym sensie umawialiśmy się przez trzy miesiące i zanim pojawiły się plany odnośnie związku na odległość, mieliśmy już pojęcie na temat tego, jak wygląda bycie razem. Wierzę w to, że byłoby ciężej zacząć od zera, ale nadal nie niemożliwe! Co jak co, ale najważniejsze, najbardziej fundamentalne w związku na odległość to mieć - bez wątpienia - zaufanie! A co powiedziałabym sobie? Hmm, trudne pytanie. Teraz powiedziałabym sobie z przeszłości, hej przestań się tyle zamartwiać, będzie łatwiej, niż sobie wyobrażasz! On jest kimś wyjątkowym i nigdy nie będziesz musiała zastanawiać się nad tym co on robi, albo z kim jest, bo... cóż, kocha cię! Nie wiem, co powiedziałabym oprócz tego. Zawsze byłam typem osoby, która prędzej uderzy głową w mur a dopiero potem nauczy się na błędach, zatem starsza i mądrzejsza ja z pewnością interweniowałaby w takich ekstremalnych sytuacjach! 

Rene: Z całą pewnością jest to warte zachodu. Jeśli uda wam się przetrwać związek na odległość, wtedy wasz związek jest tym jedynym. Nic nie jest trudniejsze, niż bycie na dystans z partnerem, ale jest to szansa na nauczenie się wielu rzeczy o sobie i od innych ludzi z podobnym doświadczeniem. Można też znaleźć swoją bratnią duszę. Ciężka praca popłaca. A nagrodą jest wasza dziewczyna/chłopak. Nie powiedziałbym sobie niczego, gdybym cofnął się w czasie. Moj związek na odległość zadziałał i jest idealny taki jaki jest. Jeśli bym coś zmienił, coś mogłoby pójść nie tak [przyp.aut, efekt motyla].
 

***

What kind of advice would you give to someone who's hesitating before starting a long distance relationship? And what would you say to yourself from the past? 
 
Agnieszka:  You can't have a negative attitude. It's always worth taking a risk. Life on a distance is an important trial for the relationship, from where you can learn a lot. Of course if you think about this person like of a life partner, long term. If you're not sure about it if you want to spend a life together, it's not worth wasting time. But I'd advise myself more of a trust and paying attention to the facts, and less to the things, which eventually can turn out to be our imagination. And to not be afraid to talk and say what's in our heart, without thinking about the consequenses.  

Martina: Actually I can directly tell you what I told my boyfriend, when we were hesitating before getting into our LDR: it is better to know that there is someone somewhere in the world who loves you, thinks of you, misses you and waits for you, as much as you love, think of, miss and wait for them, and know that you will see them soon; rather than knowing that that someone exists but you will not see them, you’ll spend your days trying to forget them, and in the end you will never know what you lost, and you’ll regret it. Why wasting something as good as the love and the memories you and the other person shared or could share in the future?
At the same time, it is good to have a quite solid basis where to start from. My boyfriend and I had been “sort of dating” for three months, before taking those planes and start the LDR, in those three months we had had a taste of what being together meant. I believe it would be harder to start from zero, but still it’s never impossible! After all, the only crucial, fundamental, essential element that each LDR has to have, compulsorily, no exception, is trust. What I would tell myself? Right now, I would just tell past myself: "Hey stop worrying your pretty, little mind, it will turn out easier than you imagine! He is really special, you will never need to wonder about what he's doing or who he's with, because... well, because he loves you!". Other than that, I don't really know what I would tell myself. I have always been the kind of person who really has to hit hard her heat against the wall before learning from her mistakes, so older and wiser me would probably just intervene in extreme situations!

Rene: It is worth. If you manage to survive a long distance relationship, then the relationship is the right one. Nothing is harder than being on a distance. But you learn a lot about yourself and other people with a similar experience, and it can help you find your soulmate. Hard work leads to a big treasure. And this treasure is your girlfriend/boyfriend. I wouldn't say anything to myself from the past. My long distance relationship worked out and so for me it was perfect the way it is. If I would change something it could only get worse [author's note: butterfly effect].
 
Jak z upływem czasu zmienił się wasze zdanie na temat związków na odległość? 

 Martina: Na pierwszy rzut oka mój punkt widzenia nie zmienił się. Zawsze popierałam związki na odległość, gdy moi przyjaciele byli w takich i widziałam, że mają rację bytu. Oczywiście, są trudniejsze niż relacje na mniejszą odległość, ale - nazwijcie mnie niepoprawną romantyczką - miłość to miłość, w każdej jej formie i znaczeniu! To, co się zmieniło, to raczej moja wiedza na ten temat. Mój związek na odległość okazał się lepszy i dłuższy, niż poprzednie. Wszystko zawsze zależy od osoby: jeśli znalazło się tego, kto sprawia, że się uśmiechacie gdy chce wam się płakać; tego, kto będzie was trzymać za rękę i pokaże zachód słońca na wzgórzu za miastem (...), wtedy dlaczego mielibyście z tego zrezygnować? ,,Dystans rozdziela ciała, nie serca". 

Agnieszka: Jest to mój pierwszy związek na odległość i nigdy nie myślałam, że takowy mi się przytrafi. Jednak moje zdanie było takie, że związek na odległość owszem - ale po kilku miesiącach bycia ze sobą, życia w jednym domu, czy mieście. W tym przypadku weszłam w związek na odległość z marszu. Nie żałuję i gdyby była taka konieczność (oby nie :-) ), podjęłabym taką decyzję raz jeszcze. 

Rene: Tak, zdecydowanie zmieniłem swój punkt widzenia. Zanim rozpocząłem związek na odległość, byłem przekonany, że to nie działa - ale okazało się odwrotnie. Teraz wiem, że działa i cieszę się z tego. Moje życie zmieniło się znacząco od rozpoczęcia mojego związku i nigdy z niego nie zrezygnuję. Mogę tylko poradzić innym, żeby spróbowali. Jeśli się nie uda, zyskacie doświadczenie. A jeśli się uda, zyskacie wszystko, czego brakowało wam do tej pory w życiu.
 ***
How your opinion about long distance relationship changed over time?
Martina: At first sight I would say that my point of view didn't really change. I have always supported those relationships when my friends had some, I have seen them work it out and sure, it’s harder than a short-distance relationship, but – call me a hopeless romantic – love is love, in all of its features and meanings! What changed is rather my knowledge that actually yes, I also can do that! My LDR even worked way longer and better than my previous short-distance relationships. It’s always just about the person: if you have found the one that can make you smile when you just want to cry, the one that will hold your hand and show you the sunset from the hills around his town (...) then why should you let them go? “Distance separates bodies, not hearts”.

Rene: Yes, I definitely changed my point of view. Before I had a long distance relationship I thought it doesn't work, but now I'm living in the difference. Now I know it works and I'm so happy about that knowledge. My life changed so much since I have this relationship and I will never give it up. I can just give everyone an advice: try it out. If it doesn't work - you won the experience. If it works - you won all you ever needed in life. 

Agnieszka: It's my first long distance relationship and I've never thought anything like this will happen to us. But my point of view was based on the thought that well, a long distance relation: yes, but after a few months of being together, living in one house or town. In this case I started a long distance relationship offhand. I don't regret and if there would be a need of it (hopefully not), I'd make the same decision again.

A jakie jest wasze zdanie na temat związków na odległość? Macie jakieś doświadczenia z tym związane? Wierzycie w to, a może jesteście przeciwnikami? Podzielcie się opinią! :-) /
***
What is your point of view on long distance relationships? Do you have any experience connected? Do you believe in it, or maybe you're a total opponent? Share your opinion! :-)