Belvedere Palace, Vienna.

11/15/2015

 Wiedeń od przyjazdu starał się zwrócić moją uwagę na całą świetność historyczną, którą nadal może się pochwalić. Sklepowe półki uginały się od czekoladek z twarzą Sisi i równie słodkich kulek Mozarta (Mozartkugel), sklepik przy Schönbrunn starał się zaoferować wszystko, od parasolek z podobiznami członków monarchii, po wyjątkowo nieurokliwe koszulki i czapki z napisem ,,I love Sisi". Centrum miasta na każdym kroku przypominało o tym, że to właśnie Klimt był Austriakiem i że jego prace (w tym słynny ,,Pocałunek") można obejrzeć w Belwederze. Oprócz tego typowego kiczu, którym każde większe, turystyczne miasto może się pochwalić, był w tym wszystkim jakiś umiar. Bo okazało się, że choć historia przekazywana w formie sreberek do czekoladek rzeczywiście jest tam obecna, to nie jest na tyle nachalna, by wychodziła poza przeznaczone do tego sklepiki. A cała reszta była przede wszystkim pięknie wyeksponowaną formą niebanalnej architektury, ciekawych zakątków i wyjątkowych miejsc. I nawet pomimo letniego weekendu, turystów wcale nie było aż tak wielu.

Vienna since the arrival was trying to catch my attention for their historical greatness, which is still a reason to be proud of. Shelves in the stores were bending under the amount of chocolates with Sisi's face and equally sweet Mozart's balls (yes, we still talk about sweets - Mozartkugel :-) ), store close to Schönbrunn tried to offer everything, starting with umbrellas with the images of members of the monarchy, and ending with exceptionally ugly t-shirts and caps with ,,I love Sisi" texts. The city centre tried to remind us all the time that Klimt was an Austrian, and that his works (also the famous "The Kiss") are available to see in Belvedere. Except of the typical kitsch which can be found in every bigger, touristic city, there was some kind of restraint in all of it. It turned out that even though the history of this place was served in the form of candy wrappers, it wasn't very intrusive and it didn't leave certain areas. The rest was just a form of unique architecture shown in a great way, interesting sights, and beautiful places. And even though it was a hot, summer weekend, the amount of tourists was not so big.
 Pałac Belweder. /
Belvedere Palace.
 
I choć teraz Belweder służy za ośrodek związany z kulturą i sztuką, pierwotnie był wybudowaną w XVIII-wieczną letnią rezydencja księcia Eugeniusza. Jest to jeden z najważniejszych barokowych budynków w Austrii. Widząc po raz pierwszy Belweder także nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że całość jest zbyt duża w porównaniu do jakichkolwiek potrzeb monarchii. Rezydencje letnie, rezydencje zimowe - wszystkie budowane były z gustem, ale także z przepychem. Ozdobne sale, ogromne ogrody, które wywierają ogromne wrażenie po dziś dzień.
To co zawsze mnie zastanawia w takich przypadkach, i o czym pisałam już wcześniej, to możliwość zarządzania takimi posiadłościami w dawnych czasach. Teraz w dobie elektroniki wszystko wygląda inaczej. Kosiarki,
termostaty elektroniczne, czy choćby najprostsze zabezpieczenia, które w porównaniu z osiemnastym wiekiem są jak kamień milowy. 

 Even though Belvedere now is used as the centre of art and culture, primarily it was an XVIII century summer residence of Prince Eugene . It's one of the main baroque buildings in Austria.
After seeing Belvedere for the first time, I couldn't help but think that it was all too big in comparison to any needs of monarchy. Summer residences, winter residences - all built with taste, but also with splendor. Decorated rooms, huge gardens, which still make great impression on the visitors.
What makes me wonder the most in those cases, is what I already wrote about - how they managed those mansions in the old times. Now in the era of electronics everything looks different. Lawn mowers, electrical heating, or even simpliest protections, which in comparison to 18th century they seem to be like a milestone.
 
Mój ostatni dzień w Austrii dobiegł końca, ale z pewnością nie jest to koniec moich podróżniczo-studenckich przygód. O Austrii jeszcze przeczytacie na blogu nie raz, a póki co wkrótce na SztuceStudiowania pojawi się ponownie moja ukochana Szwecja. 

My last day in Austria came to an end, but it's not the end of my student-travel adventures. About Austria you will definitely read on my blog again, but as for now on Sztukastudiowania you may expect the comback of my lovely Sweden. 

Przeczytaj również

0 komentarze