Karlstad, Sweden

8/19/2015

W podróżowaniu jest coś, co lubię najbardziej - i co zaskakujące, wcale nie chodzi tylko o odwiedzanie nowych miejsc. Ale o odkrywanie siebie wśród destynacji, które wybieramy. Jestem pewna, że każdy przypomina sobie wycieczki, w których braliśmy udział jako dzieci. Zawsze pragnęliśmy zabrać ze sobą wiele rzeczy - więcej zabawek, więcej gadżetów, nawet jeśli koniec końców używaliśmy tylko jednej. I to nie zmieniło się w przypadku wielu osób. Zabierają ze sobą bagaże, których nie potrzebują, kupują rzeczy których nigdy nie używają i wydają pieniądze na coś, co nie jest zwyczajnie praktyczne. Podróżowanie nauczyło mnie, że nie potrzebuję tylu materialnych rzeczy, jak mi się pierwotnie wydawało. Z każdą kolejną wycieczką dostrzegam to, że staję się lepsza w zabieraniu ze sobą tylko niezbędników.
Odkrywanie siebie nie znaczy jednak tylko zmierzenie się z pytaniem, czy powinniśmy zabrać dodatkową parę ładnych butów, czy też nie. Podróżowanie pokazuje, czego tak naprawdę pragniemy i z czym czujemy się dobrze. A także pokazuje charaktery osób, z którymi przychodzi nam przemierzać trasy.
Najnowsza podróż była jak żadna inna, wyniosła prawie dwa tysiące kilometrów i dotyczyła przekroczenia granicy dwóch krajów: Szwecji i Danii. Przywiozłam z niej tylko pozytywne wspomnienia i mam nadzieję, że spodoba wam się nowa seria zdjęć! :-) 

*English: There's something about travelling that I like the most - and surprisingly it's not only about visiting new places. It's about discovering ourselves among the destinations we choose. I'm sure all of us can recall the first trips that we did as children. We always wanted to take many things with us - more toys, more gadgets, even though in the end we only used one. That didn't change when it comes to many people. They carry with them baggages they don't really need, they buy stuff they never use, and they waste money on things, which are not even practical. Travelling taught me that I don't need as many material things as I previously thought. And with every new trip I see that I'm getting better in taking with me only necessities.
Discovering ourselves doesn't only mean dealing with a question, whether we should take extra pair or pretty shoes or not. It also shows what we really crave for the most, and what we are truly comfortable with. As well as it means discovering the personalities of the people with whom we manage to travel. 
The newest roadtrip was like no other, contained almost two thousands of kilometres and crossed the border of two countries: Sweden and Denmark. I brought only good memories from this time, and I hope you will enjoy reading about it! :-) 
Uwielbiam Szwecję z całego serca i to uczucie tylko się spotęgowało w czasie tego wyjątkowego tygodnia, gdy zdecydowaliśmy się wyruszyć w kolejną podróż, stawiając sobie na cel korzystanie z namiotu jak najczęściej to możliwe i odkrywanie zakątków miast bez sprecyzowanego planu, zdając się na spontaniczność. Po raz kolejny zdecydowaliśmy się wypożyczyć samochód, jednak w przypadku dwóch osób był on znacznie mniejszy, niż w przypadku podróży po Laponii. Pomimo naprawdę małych rozmiarów, auto sprawdziło się znakomicie! Nie zużywało dużej ilości paliwa, było bardzo wygodne i pomieściło wszystko to, co potrzebowaliśmy ze sobą zabrać - wraz z zapasem prowiantu, ponieważ planowaliśmy gotować sami. Wyruszając ze szwedzkiego Falun, kierowaliśmy się na południe, obierając kierunek Karlstad wraz z pięknymi okolicznymi jeziorami. Po długiej drodze, mieliśmy czas na zwiedzanie miasta, a także na odnalezienie odpowiedniego miejsca do rozbicia naszego małego obozu. Dla tych, którzy nie pamiętają - w Szwecji obowiązuje niepisane prawo (allemansrätten), według którego można rozbijać namiot i korzystać z uroków natury w niemalże każdym miejscu, dopóki nikomu się nie przeszkadza. :-) 

*I adore Sweden with all my heart and this feeling grew even stronger during this amazing week, when we decided to move into another adventure, putting as a goal using a tent as many times as possible, and discovering the surroundings of the cities with no real plan - just by being spontaneous. Again we decided to rent a car, but for two people it was much smaller than the ones we took for Lappland. Even though it was really small, it worked perfectly! Didn't need much gas, it was very comfortable and we were able to fit all of the things we needed to take - also with some food, because we planned to cook by ourselves. Starting from Swedish Falun, we went south, choosing Karlstad for our first destination with all the beautiful lakes around it. After a long drive we had a time to see the city, and to find a good spot for our little camping place. For those who don't remember, in Sweden there's an unwritten law existing (allemansrätten) according to which it's possible to put a tent and enjoy the nature in almost every place, as long as you don't disturb anyone. :-) 
Ze słońcem nad nami, jeziorze obok i falami słyszalnymi z namiotu, spędziliśmy naszą pierwszą noc na łonie natury. Widoki były przepiękne.

*With a sun above us, lake close to us and waves hearable from the tent, we have spent the first night in the nature side. Views were wonderful.
A wy kiedyś zdecydowaliście się na podróż z namiotem? Co o tym myślicie? :-) 
*Have you ever been camping? What's your attitude towards it? :-) 

Przeczytaj również

2 komentarze

  1. A leśne zwierzątka? Nie boicie się ich nocując w tak "ekstremalnym" miejscu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do ekstremalnego miejsca to było daleko :)) Nie zapuszczając się daleko w las raczej nie spotka się wielu leśnych zwierzątek. W okolicy jeziora znajdowało się wiele ośrodków i raczej tam się żadna dziczyzna nie kręci. Nie zostawialiśmy też jedzenia na wierzchu, ani żadnych śmieci, które mogłyby je zwabić. :)

      Usuń