Book: ,,The fault in our stars" by John Green

8/08/2014

Witajcie. Książki Johna Greena pod interesującym tytułem ,,Gwiazd naszych wina" nie sposób nie zauważyć. Charakterystyczne chmurki przewijają się przez setki profilów na facebooku, a Instagram ugina się pod tysiącami zdjęć przedstawiających okładkę, czy ulubione cytaty czytelników. Ja natrafiłam na nią przeglądając empikowe nowości, jednak po przeczytaniu opisu z tyłu książki wcale nie byłam zachęcona. Fakt, iż powstała już jej ekranizacja również nie wpłynął korzystnie na decyzję o przeczytaniu jej. Myślałam, że to kolejna banalna pozycja dla nastolatków, w której możemy przewidzieć każdy ruch i nic mnie w niej nie zainteresuje, ani nie wzruszy. Jak bardzo się myliłam! Pochłonęłam tą pozycję w jeden dzień i teraz zrozumiałam ten międzynarodowy zachwyt i sama zaczęłam ją wszystkim polecać. Zatem jeśli jeszcze jesteście sceptyczni - zapraszam do przeczytania mojej recenzji.

Welcome! This book of John Green under interesting title ,,The Fault in Our Stars” couldn’t remain unseen by me. Characteristic clouds from the cover are almost everywhere – on many facebook profiles, or even Instagram, where you can find thousands of pictures with it or with favourite book quotes. I found out about this one in the first place when I searched through the book store and checked the ,,bestsellers” shelf. But after reading the description I wasn’t encouraged to start reading at all. I thought it’s another cliché story for teenagers, where we can predict every move, and nothing’s gonna make me want to read further or feel touched. But I was wrong! I fell in love with this book after finishing it in one day, and now I understand the international affection for it – I even started recommending it to everyone. So if you feel skeptical about it – feel free to read my review.
 
Na samym początku kilka słów o fabule. Książka Johna Greena opowiada o szesnastoletniej Hazel Grace. Nie jest typową nastolatką, ponieważ jej życie zmieniło się w momencie zdiagnozowania u niej nowotworu.  Jest outsiderką, nie ma przyjaciół, lubuje się w słabych programach tv typu ,,America's Next Top Model", taszczy za sobą aparat tlenowy, a przede wszystkim traktuje swoją chorobę z przekąsem godnym podziwu. Brzmi banalnie? Do czasu. 
Niektórzy uparcie twierdzą, że to historia o życiu, a nie o umieraniu, ale dopiero w obliczu śmierci niektóre rzeczy nabierają nowego, magicznego znaczenia, które są tak istotne w tej książce. Wypełniona momentami wisielczym humorem, wbrew pozorom lekka, momentami słodko-gorzka pozycja, która po raz pierwszy w życiu sprawiła, że końcówkę czytałam przez łzy. Jednak nie bójcie się, nie jest to kolejny, słaby melodramat. Rzesze fanów tego tytułu nie wzięły się znikąd.
Główną bohaterkę polubiłam już od pierwszych stron. Cała książka napisana została w narracji pierwszoosobowej, zatem historię widzimy właśnie oczami Hazel i to z jej uczuciami jesteśmy najbardziej zaznajomieni. Podobało mi się jej postrzeganie rzeczywistości, jej urocza nieśmiałość i jej celne, choć boleśnie prawdziwe uwagi sprawiały, że od początku wiedziałam, że nie mam do czynienia z typowym opisem nastolatki. Choć Hazel według metryki mogła mieć szesnaście lat, w swoim krótkim życiu przeżyła i doświadczyła znacznie więcej, niż swoje rówieśniczki, a to przekłada się na jej światopogląd. 

Augustus Waters to postać, na którą Hazel wpada podczas spotkania grupy wsparcia. Od samego początku wiemy, że jest nie tylko ,,spoza ligi", ale także wybitnie świadomy swojego wyglądu. W tym momencie zapaliła mi się w głowie lampka i byłam przekonana, że w tej książce nic mnie już nie zainteresuje - zaczęło się dość typowo. Ile było już takich książek i filmów? O czarnym łabędziu, którym interesuje się przystojniak? Chociażby ,,A walk to remember" (,,Szkoła Uczuć") Nicholasa Sparksa. Mnóstwo? Ale ile z nich traktowało o nastolatkach, w dodatku tych muszących radzić sobie nie tylko z chorobą, ale także próbą życia tak, jak społeczeństwo chce, żeby żyli? Ja wcześniej takich nie znałam i to właśnie przesądziło o tym, że książki nie odłożyłam, za to kompletnie się w niej zakochałam.  
Augustus (Gus) w przeciwieństwie do Hazel nie skradł mojego serca od razu. Miał na to wpływ jego sposób bycia, momentami przydługie rozważania i metafora, która mnie irytowała:

,, -Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz - powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. - A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał." 
 
To w jaki sposób wypowiadał się o otaczającym świecie i jego obawa przed nicością i pustką (ang. ,,I fear oblivion") wydawała mi się denerwująca, aż do czasu, gdy zrozumiałam, że to był w pewnym sensie sposób na radzenie sobie z postrzeganiem siebie i swojej choroby, która odebrała mu jego cząstkę - a mianowicie stracił przez nią nogę. Nie wiem, na ile był to zabieg celowy autora, a na ile moja nadinterpretacja, ale im dalej w wydarzenia, tym większą czułam sympatię do obojga głównych bohaterów.

A few words about the plot at the very beginning. John Green’s book is about sixteen year-old Hazel Grace. But she’s not like a typical teenager, because her life turned upside down when she was diagnosed with cancer. She’s outsider, she has no friends, and she likes to watch lame tv-shows like ,,America’s Next Top Model”. She’s also carrying the oxygen bottle everywhere with her. But what’s more important – she treats her disease with a tiny smirk, which is something to admire. Sounds bad? Not at all. Some people are stubborn about calling it out a book about living, not dying, but only when we’re threatened by death, some of the things are gaining completely different meaning for us, a magical meaning, which is so important in the plot. Filled sometimes with black-humour jokes, seemingly light book made me read the ending while fighting with my tears, blurring my vision – and it happened for the first time in my life. But don’t be afraid that it’s just an ordinary melodrama, because it is not. Thousands of fans of this title didn’t come out of nowhere. I liked the main character from the first pages. We can see the story through the eyes of Hazel and we’re familiar with her feelings for the most of the time. I liked how she was describing her reality, her cute shyness and her comments made me think that she’s a teenager like no other. Even though Hazel could have 16 years old, she went through so much in her short life, and experienced enough to be older than her age-mates. Augustus Waters in other hand, was somebody who Hazel ,,jumped” onto while the support group meeting. From the beginning we know that he’s somebody ,,out of her league” and he’s amazingly aware of his good-looking. Right in this moment a thought crossed my mind that I’m sure there’s nothing interesting in this book – it started just typical. How many similar books can be found in bookstores? About the black swan, who earned the interest of the cool guy? Even the ,,A Walk to Remember” by Nicholas Sparks. Many? But how many of them are about the teenagers living with their life-threat because of the disease, and dealing with it in everyday life? I haven’t seen any till now. And that was the reason why I didn’t put this book down, but fell in love completely with the plot. Augustus (Gus) in contrary to Hazel, wasn’t somebody I liked at the first sight. His appearance, his world-view made me bored, just like sometimes too long monologues and the famous metaphor about cigarettes… The way how he described the world and his reality, his fear of oblivion seemed to be annoying for me. Till I understood that it was his way to deal with his disease, which took a part of him for good – he lost his leg because of it. I don’t know if the author did it on purpose, or if it’s just my interpretation, but the further into their adventures, the more I felt sympathy for the both of main characters.
 
PLUSY:
- to nie jest denny melodramat
- postaci są trójwymiarowe, mają ciekawe charaktery i własne historie, które ich ukształtowały
- płynna, interesująca akcja
- uwielbiałam przedstawione w niej dialogi
- słodko-gorzki humor idealnie wpasowujący się w dane momenty (Gus żartujący z oczu kolegi, który miał je stracić przez raka. Brzmi okropnie? W książce to wszystko nabierało kompletnie innego znaczenia)
- narracja pierwszoosobowa. Nie jest to dla mnie jakiś wyznacznik dobrej książki, ale narracja w wykonaniu Hazel czytała mi się bardzo przyjemnie
- to nie jest wyłącznie książka dla nastolatków - myślę, że każda grupa wiekowa znajdzie w niej coś dla siebie
- nadanie imienia aparatowi tlenowemu. (retrospekcja: jedyną osobą, która zrobiła coś podobnego była Maja na początku liceum, nazywając swój gorset per ,,Walezy" - jakoś mi się to skojarzyło pozytywnie :-) )
- książka traktuje o życiu i umieraniu w nietuzinkowy sposób, zmuszając czytelnika do płaczu i śmiechu, fundując mieszane uczucia
- fakt iż książka nawiązuje do ,,Ciosu Udręki" (ang. ,,Imperial Affliction"), który tak namiętnie czyta bohaterka
- ,,bonusy rakowe", o których wspomina Hazel

MINUSY:
- nie do końca zalicza się jako minus, ale fakt, że pierwszy raz popłakałam się czytając książkę jest warty zaznaczenia. Zatem wrzucam to tutaj. :-) 
- minusem jest tłumaczenie zakończenia. Czytałam książkę w oryginale, ale rzuciłam okiem na polską wersję i bardzo się zawiodłam. Ostatnie zdania to kwintesencja książki i istotne nawiązanie, które niestety jest praktycznie niemożliwe do odwzorowania w taki sam sposób
- momentami dziwnie skonstruowane zdania typu ,,i zrobiłam to i on powiedział i ja odpowiedziałam i zrobiłam tamto"...  
- metafory i monologi Augustusa
- postać pisarza Petera Van Houtena i kompletnie dla mnie niezrozumiałe sceny z jego udziałem, które najchętniej wycięłabym z książki

MOJA OCENA: 4/5

ADVANTAGES: - this is not a melo-drama
- characters are well described, with their own stories which made them the way they are now
- fast, interesting action
- I loved the dialogues in it
- bitter-sweet humour, perfectly fit into the moments (Gus joking about the eyes of his friend who were about to lose them because of the cancer. Sounds bad? In the book it has completely different meaning)
- this is not a teenager book only
- naming an oxygen bottle (I find it cute)
- this book is about living and dying, but described in unusual way, forcing a reader to cry and laugh, causing mixed feelings
- the book seems to be similar to ,,Imperial Affliction” – Hazel’s favourite book
- cancer bonuses that Hazel mentioned

DISADVANTAGES:
- it’s not really a minus, but for the first time while reading a book I cried a bit
- the Polish translation of the ending is poor. I read it in English, but I checked out the Polish version too. I know it’s impossible to write it in the same way, but I was disappointed either way
- too long monologues and metaphors of Augustus
- sometimes the phrases had weird constructions like ,,I made this, and he said, and I replied, and I did”…
- Peter Van Houten the writer and his whole character, sometimes I didn’t understand the scenes with him and I would really like to cut them all from the book

MY FINAL SCORE: 4/5
 ,,Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje." 
A poniżej piosenka, którą podesłała mi Agnieszka i która bardzo wpadła mi w ucho (pojawi się ona w filmie). Z tego co widać po teledysku, można podejrzeć jak przedstawione będą postaci w ekranizacji ,,Gwiazd naszych wina". Nie mogę się doczekać i najchętniej wybrałabym się na to do kina już teraz.
 ,,Wina to, drogi Brutusie, nie gwiazd naszych, ale nas samych" - W. Shakespeare
A wy czytaliście? Co o niej myślicie?

Przeczytaj również

4 komentarze

  1. Nie czytałam, brzmi natomiast zachęcająco. Właśnie czytam książkę pt ,,Drugie dziecko" Charlotte Link. Bardzo polecam, jeśli ktoś lubi kryminały w połączeniu z dwoma płaszczyznami czasowymi, obyczajowe, oddającę w pełni psychologiczny zarys postaci. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi ciekawie, choć zazwyczaj nie jestem fanką obyczajówek. Zdarza mi się jednak robić wyjątki od reguły :)) Dzięki za polecenie!
      pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Z pewnością przeczytam tą książkę, film też obejrzę z ciekawości. Teraz pochłaniam Kinga "Pan Mercedes". Zobaczymy ile strachu we mnie ta pozycja wzbudzi. Dobrze jest mieć swoje zdanie. A.....mam taką samą latarenkę jak ta z twoich zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać po przeczytaniu co o niej myślisz. :-) Z książek Kinga czytałam jego pierwszą: ,,Carrie" i bardzo mi się podobała. Znam też ,,Zieloną Milę". Jednak nie jestem zbyt wielką fanką jego twórczości. A latarenka jest Pepcowa - uwielbiam takie urocze domowe dodatki. :)
      Miłej lektury!

      Usuń