5 pomysłów na to, co zrobić, gdy spóźnisz się na lot

6/27/2017

Szalony bieg przez lotnisko, plecak który zdaje się ważyć tonę, przeciskanie się pomiędzy ludźmi w kolejce i wymachiwanie biletem, rzucając szybko: biegnę na samolot!. Wszystko to w scenerii wiedeńskiego lotniska, który rozmiarem przyprawia o zawrót głowy. Całość pasowałaby idealnie do niejednego intro filmowego, gdyby nie to, że zdarzyło się naprawdę i nadal wywołuje to u mnie ciarki, ilekroć myślę o tej sytuacji. Wiedziałam, że takie historie zdarzają się, ale słyszałam o nich głównie na komediach rodem z Kevin Sam w Nowym Yorku. Tym razem sama, biegnąc ile sił w nogach niczym filmowy Kevin, miałam ochotę krzyknąć jeszcze: guys wait for me!
Ale jak wiadomo, życie to nie film i niestety mnie nie udało się wylądować tym sposobem w Nowym Yorku (może następnym razem), za to z pewnością zweryfikowałam trochę swój podróżniczy plan B, który do tej pory zakładał, że plan A (czyli dotrzeć na miejsce) powiedzie się bez szwanku. Aby takich sytuacji było jak najmniej, dzielę się zatem z wami moim najgorszym podróżniczym doświadczeniem i 5 radami na temat tego, co zrobić, gdy spóźnicie się na lot.

Zadbaj o zapas czasu przed lotem

Nie, godzina nie wystarczy, gdy masz do pokonania dystans całego Wiednia by złapać odpowiedni pociąg miejski i dotrzeć na czas na odprawę i dobiec do odpowiedniej bramki. Skąd w ogóle wziął się u mnie ten pomysł? Podróżując do tej pory wybierałam zazwyczaj bardzo komfortowe połączenia. Latam najczęściej z berlińskiego lotniska Tegel, bądź Schönefeld i znam je jak własną kieszeń. Wiem dokąd iść, wiem skąd najczęściej odlatuje mój samolot do Austrii, czy do Skandynawii, wiem też ile czasu wystarczy na to, by usiąść i wypić pyszną kawkę w Starbucksie o znacznie zawyżonej cenie. Nie było z tym nigdy większego stresu. Połączenia na i z lotniska także były zawsze jednymi z przyjemniejszych, gdy mogłam usiąść w znanym wielu osobom Flixbusie i w dodatku skorzystać z internetu na pokładzie.
Nigdy też nie zapomnę pewnego razu, gdy podróżowałam z Lisą i powiedziała mi, że woli być na lotnisku 5 godzin wcześniej, niż jedną minutę za późno. I choć na tamten czas wydawało mi się to dość absurdalne, później doceniłam tą prostą, podróżniczą radę.

Zadbaj o naładowany telefon i internet

Nie ma nic gorszego, niż sytuacja awaryjna, w której nie mamy jak skontaktować się z kimś, kto mógłby nam pomóc w jakikolwiek sposób. Niby można liczyć na dobrą wolę innych podróżnych, oferujących dobre rady, ale jednak dobra rada nie zarezerwuje nam szybko innego lotu, czy nie wyśle na bieżąco wskazówek. Szczęście w nieszczęściu, że tego dnia miałam ze sobą aż dwa telefony razem z kartą austriacką, dzięki czemu podczas całej mojej szalonej wędrówki, miałam kontakt z chłopakiem, który (oprócz tego, że starał się mnie uspokoić), doradził mi też w przypadku odpowiedniego pociągu i kierunku. Na dłuższe wyprawy staram się zawsze upewnić, że na moim koncie telefonicznym jest suma, która pozwoli mi zadzwonić.

Miej zawsze dodatkowe fundusze na koncie

Już raz omal nie narobiłam sobie przez to problemów, jednak jak widać, człowiek nie zawsze uczy się na błędach. Za pierwszym razem sytuacja awaryjna na lotnisku spotkała mnie w Szwecji na sztokholmskim lotnisku Skavsta. Pech chciał, że parę dni przed moim powrotem do Polski, jedna z kart płatniczych przestała działać. Zniszczeniu uległ czip, przez co mogłam nadal wykonywać płatności online, jednak płatności kartą były niemożliwe. Wiedząc, że moje bilety (na samolot i autobus) są już opłacone, przelałam sobie na drugą kartę tylko kwotę, która pozwoliłaby mi na wypicie kawy i zjedzenie czegoś na lotnisku. Mając dodatkowy zapas czasowy, nie spodziewałam się, że cokolwiek może pójść nie tak.
Niestety okazało się, że moja twarda walizka podręczna była o dosłownie centymetr za duża, przez co, by zabrać ją na pokład musiałam uiścić opłatę w wysokości około 300 szwedzkich koron (około 130 złotych). Na nic zdała się próba opłacenia jej numerem karty, czy próba wypłacenia pieniędzy w kantorze bez użycia chipu. Przelew z konta na konto nie doszedłby w odpowiednio krótkim czasie i nie miałam innego wyboru, jak pozbyć się walizki i poprosić podróżujących z tej samej kolejki o pomoc. W taki sposób moja walizka uszczęśliwiła pracownika lotniska, a ja zostałam obdarowana żarówiastą, żółtą reklamówką z netto, z którą przeszłam odprawę, trzymając w niej moje skarby. Nigdy nie zapomnę spojrzeń ludzi z kolejki ani lekcji, którą wyniosłam z tej sytuacji. A przynajmniej tak mi się wydawało, aż do kolejnego razu.

Miej wystarczająco funduszy, by kupić drugi bilet lotniczy

I choć dodatkowe fundusze na autobusy, pociągi, metra, czy opłaty, zdają się być oczywiste - to odpowiednia ilość pieniędzy, która pozwali nam zakupić drugi bilet to kwestia, którą teraz zawsze mam na uwadze. Jeszcze jako studentka opłacałam swoje podróże z oszczędności i comiesięcznego stypendium, które wynosiło dokładnie tyle, co bilet tam i z powrotem. Podwojenie tej sumy na tamten czas graniczyło z cudem lub też oznaczało cały miesiąc bez odwiedzenia chłopaka (z którym udało mi się utrzymać związek na odległość pomiędzy Polską i Austrią przez rok).
Tamtego dnia, pomimo szczerych chęci samolot odleciał zanim zdążyłam dobiec na miejsce, co w moim czarnym scenariuszu od razu wpisywało mnie jako kandydatkę do głównej roli austriackiej wersji filmu Terminal. Po raz pierwszy w życiu poczułam się na tyle zmęczona i bezsilna, że rozpłakałam się, mając w głębokim poważaniu, czy ktoś to widzi, czy nie.

Sprawdź mapy i połączenia przed podróżą

Najłatwiej będzie sprawdzić okolicę w Google Maps. W miarę możliwości użyjcie opcji Street View, by sprawdzić dokąd dokładnie macie się udać. Przydało mi się to wiele razy w momencie, gdy podróżowałam sama do miast, w których nigdy przedtem nie byłam, by sprawdzić trasę do pokonania między jednym przystankiem a drugim. Niestety w Austrii taka możliwość zazwyczaj nie istnieje i zostają nam tylko normalne mapy, które nie są aż tak pomocne.
Przed podróżą zawsze dobrze zapisać sobie najważniejsze punkty, zrobić zrzut ekranu mapy na wypadek braku połączenia z internetem, bądź rozkładu jazdy autobusów, czy pociągów. Większość większych stacji i dworców oferuje jednak darmowe połączenia Wi-Fi, podobnie jest w przypadku kawiarni. Przezorny zawsze ubezpieczony, dlatego nawet jeśli polegacie na połączeniu, które nigdy przedtem was nie zawiodło, dobrze jest rozeznać się czy jest w okolicy inny środek transportu, którym dotarlibyście na miejsce. Ja będąc na lotnisku rozważałam skorzystanie z całonocnego autobusu, którym już parę razy jechałam.

Na szczęście udało mi się dotrzeć do domu jeszcze tego samego wieczoru samolotem, który odlatywał godzinę później. Dzięki pomocy chłopaka, który dokonał za mnie rezerwacji online, miałam chwilę czasu na to, by odpocząć i odświeżyć się przed kolejną podróżą. Cała przygoda okazała się być nad wyraz kosztowna, a następnego dnia czułam każdy mięsień od kilometrów pokonanych biegiem z plecakiem. Wiem już jednak, że drugi raz nie popełnię takiego samego błędu i zadbam o wszystkie powyższe punkty.

Jeśli wam też przydarzyła się podobna przygoda, odezwijcie się w komentarzu. :-)

Przeczytaj również

0 komentarze