Moja pierwsza zima w Austrii

3/07/2017

Dni robią się już dłuższe, przez okna wpada znacznie więcej światła, a my powoli zaczynamy zmieniać zimowe buty na lżejsze obuwie. W powietrzu czuć wiosnę! I choć moją najpiękniejszą i najzimniejszą zimę spędziłam w Szwecji (gdzie obserwowałam liczne zorze polarne), to Austria wcale nie wypadła dużo gorzej w tym zestawieniu. W końcu pierwszy raz miałam okazję spędzić zimę będąc tak blisko gór! 
Zima w Graz to przede wszystkim markety świąteczne, które umilały mroźne wieczory. Grzane wino nigdzie nie smakuje tak dobrze jak tam. Wszędzie czuć było zapach słodkich kołaczy, ponczu i pierników. A skoro o nich mowa - pierniczkowy poncz z bitą śmietaną stał się jedną z moich guilty pleasures po długim dniu zakończonym kursem językowym. Dookoła marketów pojawiło się mnóstwo ozdób, w tym moje ulubione choinki zwisające do góry nogami nad Herrengasse w drodze do Hauptplatz, czyli głównego placu.  

Zimowy czas zawsze ma dla mnie szczególny urok. Wszystkie te światła, zapachy, smaki, prezenty, a przede wszystkim wieczory spod znaku hygge z dobrym filmem i świeczkami. Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Śnieg stopniał zdecydowanie zbyt szybko. Jednak zanim to nastąpiło, wraz z R. wykorzystaliśmy ostatnie zimowe dni na snowboardowe szaleństwo w Alpach w Wolfsberg (Koralpe). Dzięki jego niesamowitej cierpliwości nie jestem już zagrożeniem na stoku, a zamiast tego bawię się coraz lepiej, śmigając i trenując technikę. Dobrze mieć swojego własnego instruktora!
Teraz, powoli przygotowując się do wiosny doceniam ten spokojny, zimowy czas, który pozwolił mi na przyzwyczajenie się do tego, jak wygląda życie w Austrii. I choć wszystko, co doprowadziło mnie do miejsca, w którym teraz jestem, wymagało sporego wysiłku - mogę śmiało powiedzieć, że jestem szczęśliwa i dumna z tego, co udało mi się osiągnąć. Nie zwalniając tempa stwierdziłam, że inwestycja we własne umiejętności może mieć tylko pozytywny efekt - zatem wiosna rozpocznie się dla mnie pod znakiem intensywnego kursu językowego (aż 4 dni w tygodniu po 1,5h!). Chyba nie będzie tak źle. :-)

Grzane wino na wzgórzu Schlossberg
Karmiąc ptaki w okolicznym parku
Ciekawostka: Zimą w Austrii niemal wszystkie psy posiadały ubranie
Cudne widoki!
 
A jak minęła wasza zima?

Przeczytaj również

2 komentarze

  1. Nie jestem pewien co do Ciebie czuję ...ale to się chyba nazywa miłość. ��

    OdpowiedzUsuń