Odkrywając Chorwację w Rovinj - co warto zobaczyć?

8/08/2016

Odkrywając Rovinj w Chorwacji

W ostatnich latach odwiedziłam wiele krajów, ale póki co jeszcze nigdy nie byłam w Chorwacji. Wszystko zmieniło się ostatnio, gdy zdecydowaliśmy się na małą weekendową podróż do malowniczego Rovinj położonego w regionie Istria nad Morzem Adriatyckim. Nie miałam zbyt wielkich oczekiwań, jak i starałam się nie czytać zbyt wiele o tym miejscu przed wyjazdem. Chciałam dać się zaskoczyć i nie pozwolić na to, by moja opinia była oparta na internetowych recenzjach na temat tego miejsca, które zwykle dotyczyły różnych typowo turystycznych atrakcji, zatłoczonych plaż i innych zakątków, które nie miały dla mnie większego znaczenia. Nasza podróż rozpoczęła się w austriackim Graz, skąd wyruszyliśmy samochodem. Wybraliśmy go na nasz środek transportu, ponieważ po podzieleniu kosztów benzyny, była to po prostu najtańsza i najwygodniejsza opcja. Naszymi kompanami podróży była dwójka znajomych, którzy przygotowani z bagażem (cóż, odrobinę większym w podrównaniu do naszych ;-)), zostali przez nas zgarnięci po drodze. Pomysł na podróżbył prosty - trzymamy się możliwie niskiego budżetu, ale nie mówimy nie, lokalnej kuchni, którą bardzo chciałam spróbować. 
Jak nam się to udało i jaka jest moja opinia o Rovinj? Czytajcie dalej!

Zakwaterowanie w Rovinj

Przede wszystkim warto mieć na uwadze to, że w Chorwacji płaci się w chorwackich Kunach (1HRK= 0,57PLN), a najbardziej turystyczne regiony nie należą do najtańszych. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by nie wydać swoich całych oszczędności, a nadal świetnie się bawić. Przy poszukiwaniu ofert w internecie, moim znajomym udało się znaleźć całkiem ładne mieszkanie (dwa pokoje, kuchnia i łazienka) położone blisko centrum i plaży (w odległości kilku minut spacerem) za 200 euro za 2 noce (czyli 50 euro za osobę na cały pobyt). Chorwackie uliczki mają to jednak do siebie, że powodują częste kłopoty z dojazdem ze względu na to, że są dość wąskie, a w większości przypadków także poblokowane przez parkujące tam samochody lub zakazy wjazdu. Nie warto jednak tracić pieniędzy na zbędne opłaty parkingowe i zawsze istnieje szansa na zaparkowanie auta trochę dalej. Pamiętajcie, że nawet zapłacenie za parking nie jest gwarancją tego, że wasz dobytek będzie bezpieczny, więc wychodzi na to samo. Dobrze jest mieć wówczas lekki bagaż, z którym bez problemu się przemieścicie. Mnie na weekendową wycieczkę wystarcza w zupełności jeden plecak i aparat. 
Jeśli nie podróżujecie do kilku gwiazdkowych hoteli, może zdarzyć się, że na odbiór pokoju będzie trzeba trochę poczekać lub nawet wybrać się po klucz do biura w centrum miasta, co też przytrafiło się nam. Nie byliśmy tym faktem zbyt uradowani, zwłaszcza ze względu na wysokie temperatury. Mimo wszystko nasze mieszkanie było czyste, schludne i pozwoliło na przygotowanie śniadań we własnym zakresie. Nie musieliśmy martwić się więc o dodatkowe koszta, zaś sami zapewniliśmy sobie świeże owoce z lokalnego targu - np. figi! 

 

Rovinj - jedzenie i ceny 

Jeśli chodzi o ceny, zwłaszcza w przypadku wspomnianego targu, nie są zbyt niskie. Choć z każdej strony kuszą nas wspaniałe przysmaki, miody z orzechami i lokalne oliwy z przyprawami, niektóre z nich mogą nieźle nadszarpnąć nasz budżet. Jednak po zobaczeniu tych wszystkich świeżych i soczystych owoców nie zastanawialismy się nawet przez chwilę i nakupiliśmy całą torbę na śniadanie. Zaś obiad w restauracji serwującej świeże, lokalne jedzenie i owoce morza to koszt w granicach 30-45zł (czasem także z kieliszkiem lokalnego wina), co nie jest aż tak wielkim wydatkiem porównując ceny chociażby w Wiedniu, czy Warszawie. Za grillowane kalmary zapłacicie więc ok. 80HRK, za Cevapcici ok.60HRK. Oczywiście na dłuższą metę nie pozwoliłabym sobie na stołowanie się w restauracjach każdego dnia, jednak mając na uwadze, że był to tylko wyjazd na weekend - chciałam odkryć jak najwięcej. 
Jedzenie w Chorwacji przypadło mi do gustu, a zwłaszcza tamtejsze ziemniaki serwowane z czymś zielonym, co przez cały czas zdawało się być szpinakiem. Dopiero teraz pisząc to odkryłam, że były to... buraki liściowe, czyli botwina. 

 Chorwacja - w jakim języku łatwiej się porozumieć? 

Używam języka angielskiego w życiu codziennym i to właśnie jego wykorzystuję niemalże w stu procentach w czasie różnorodnych podróży. Tylko raz, przypadkiem zdarzyło mi się porozumieć z kierowcą z Ukrainy w języku polskim, którego zapytałam o drogę. Jakim zaskoczeniem było więc dla mnie usłyszenie, że niemal na każdym kroku w Rovinj można było słyszeć... język niemiecki. Kelnerzy, sklepikarze, turyści - znaczna większość z nich porozumiewała się po niemiecku. Zamówienie jedzenia nie było więc dla moich towarzyszy podróży problemem, ponieważ jako austriacy posługują się niemieckim jako językiem ojczystym. Mimo wszystko miałam wrażenie, że nie wychodzi się wtedy z tzw. ,,strefy komfortu", a wszystko nastawione jest na turystów. Mimo wszystko R. z uporem strał się wdrożyć kilka prostych, chorwackich słów do życia codziennego, jak na przykład hvala (dziękuję). 
Słysząc i czytając napisy w języku chorwackim zauważyłam jednak wiele podobieństw do języka polskiego i wiele razy zdarzyło mi się zrozumieć fragmenty rozmów. Takim oto sposobem możemy przywitać kogoś mówiąc dobro jutro czy dobrar dan, a pożegnać mówiąc swoiskim dovidenja! 

 

Rovinj - czy warto się tam wybrać?

Nigdy nie trzymam się standardowych poradników dla turystów i w większości przypadków odkrywam to, co dam radę zobaczyć w czasie spacerów. Rovinj to przepiękne, niewielkie miasteczko z kościołem umiejscowionym na wzgórzu. Zachwyciły mnie przede wszystkim detale, takie jak rosnące nieopodal granaty, mnogość drewnianych okiennic, czy nawet pranie zawieszone z okien, czy pomiędzy budynkami - co kojarzę z włoskich, czy chorwackich filmów. Nie mogłam nacieszyć oczu podwodnymi widokami wśród kamienistych i skalistych plaż - zwłaszcza, gdy zobaczyłam wszystkie piękne rybki i kraby. To właśnie tam spędziłam najwięcej czasu i nie przeszkodziła mi nawet wybitnie słona woda. Pamiętajcie jednak o obuwiu, które oszczędzi wam nieprzyjemności w czasie stąpania po kamieniach i ewentualnych jeżowcach (których akurat w tym regionie nie było zbyt wielu).
Zatem jeśli wybieracie się do Chorwacji, pomyślcie o włączeniu Rovinj do planu podróży - moim zdaniem warto!

Przeczytaj również

4 komentarze

  1. Mnie też zachwyciły detale w Chorwacji, drewniane okiennice, pełno ich tam. Bardzo smakował mi Burek z mięsem, objadałam się nim mając w nosie wszelakie diety :) I pyszne lody w Splicie, bardzo duże kulki lodów na świeżym wafelku i ich smaczne sery owcze, ahhh i ich boskie piwo Karlovac, mniam! Jedynie niesmakowała mi Rakija, o fuj, obrzydlistwo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam te okiennice! O, wybieram się niedługo do Splitu więc na pewno popróbuję. A co do Rakiji to też mam takie samo zdanie. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne zdjęcia, a wpis zachęca do odwiedzenia tego malowniczego zakątka.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłem i serdecznie polecam, jedno z ciekawszych miejsc jakie udało mi się zwiedzić podczas mojej podróży do Chorwacji.

    OdpowiedzUsuń