Majowe podsumowanie @TheDailyWonders Instagram

5/18/2016

Cześć! Choć nigdy nie narzekam na brak zajęć, mam wrażenie, że to właśnie z nadejściem wiosny moje życie znów nabrało rozpędu. Zakończenie studiów magisterskich to czas, w którym nakłada się na siebie wiele obowiązków. I choć zazwyczaj udaje mi się zorganizować swój podróżniczy czas na tyle dobrze, by napisanie pracy nie stanowiło problemu, to przychodzi taki moment, w którym trzeba na pewien czas odłożyć wojaże i ze spokojną głową dopilnować swoich spraw. Jeszcze nie tak dawno siedziałam z laptopem w Austrii, pisząc ostatni rozdział pracy i niecierpliwiłam się, by móc znów zwiedzać piękne miejsca. Teraz zaś staram się poukładać jakoś swoje pomysły odnośnie tego, co i gdzie będę robić w przyszłości. Zapowiada się więc, że kolejne miesiące będą dość intensywne, ale póki to nastąpi, staram się podejść do wszystkiego ze spokojem - choć nie zawsze jest to łatwe. :-)

 Ostatnie miesiące były naprawdę pełne szczęścia i podróży. Nigdy nie myślałam, że będę w stanie to powiedzieć, ale mój kalendarz był pełen każdego miesiąca i mogłam latać do Austrii i spędzać tam 1-2 tygodnie za każdym razem. Nie mogłabym także zapomnieć o lutym, gdy udało nam się zorganizować ponowne spotkanie z Marion w Paryżu. Nasza radość w Disneylandzie to coś, co zawsze będę mieć w sercu. Oglądałam także zmieniające się pory roku i podziwiałam śnieg w Alpach, jak i kwitnące drzewa w Styrii. Jednym z moich największych podróżniczych marzeń było też zobaczenie Hallstatt, które do tej pory znałam tylko ze zdjęć w Google i wkrótce podzielę się z wami moją relacją z podróży.
Małpia góra (Affenberg w Austrii) to coś, co także musiało znaleźć się na mojej liście. Uwielbiam małpy i zawsze chciałam zobaczyć je w środowisku najbardziej zbliżonym do naturalnego. Tam latały sobie wolno i przemykały między naszymi nogami. A jedna z nich także miała na imię Magda. :-))
Nadejście wiosny to także doskonała okazja na aktywność i powrót do częstszego biegania ze znajomymi, jak i odświeżenia obiektywu i próbie stworzenia czegoś nowego (jak moje eksperymenty z podwójną ekspozycją).
Zdarza się też, że ciekawe miejsca ma się na wyciągnięcie ręki, jak w przypadku naszej wycieczki wzdłuż morskiego wybrzeża ze współlokatorami.
Czas w Graz jest dla mnie cenny. Nawet pomimo tego, że siłuję się z językiem (Duolingo jest moim zbawcą), staram się poczuć się z nim bardziej komfortowo. Zaczynam zawsze od bezpiecznej bazy i pytam ludzi, czy znają angielski, ale często dodaję, że spróbuję powiedzieć coś po niemiecku. Zabawne pomyłki także mają miejsce, jak wtedy gdy chciałam powiedzieć, że jest mi zimno, a zamiast tego nazwałam się zimną osobą... :-) Moje językowe frustracje znikają jednak szybko, gdy jestem nagradzana śniadaniem na balkonie z moim ulubionym widokiem w mieście - na góry!

Wylatując z Berlina i mając na sobie zimową kurtkę nie spodziewałam się jednak, że wiosna zawita do Austrii tak szybko. Nie miałam jednak nic przeciwko miłej zmianie z kurtki na krótki rękaw.
Czy są tu jeszcze jacyś studenci zmierzający się z magisterką? :-)

Przeczytaj również

7 komentarze

  1. Zazdroszczę widoków 💜


    http://radywszpilkach.blogspot.com zapraszam do siebie 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zazdrościć, pakować walizkę i w drogę! :)

      Usuń
  2. Ale się dzieje! Pozytywnie! Jeden z moich ulubionych wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło widzieć jak wprost promieniejesz szczęściem! Ja co prawda nie zmagam się z magisterką, ale z sesją. Twoje posty są zawsze miłą odskocznią od smutnej, szarej uczelnianej rzeczywistości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaa i ta podwójna ekspozycja jest świetna! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę spokoju przed rozpoczęciem nowego etapu w życiu to świetny pomysł :) A czytanie o Twoich aktywnościach działa bardzo inspirująco :)

    OdpowiedzUsuń