Podróże: Świąteczny market w Graz

1/17/2016

 Może zabrzmi to śmiesznie, ale od kiedy byłam dzieckiem, zawsze wiedziałam, że czas świąt jest wyjątkowy. Może to przez piękne, miejskie dekoracje lub też przez śnieg. Pomimo tego, że z upływem lat prawie zapomnieliśmy czym jest prawdziwa zima, przypomniałam sobie o niej gdy mieszkałam w Szwecji i mogłam nacieszyć oczy wszystkimi pięknymi, czerwonymi domkami z ozdobami w kształcie gwiazd. Jedną z nich przywiozłam do Polski, by zawsze przypominała mi o ,,szwedzkości" w czasie świąt. 
Większość z was kojarzy film ,,Home Alone 2" i scenę, w której Kevin McCallister ląduje w
 Nowym Yorku, jednocześnie będąc pod ogromnym wrażeniem największej choinki. Cóż, to całkiem jak ja. I pomimo, że jeszcze nie udało mi się odwiedzić Ameryki - wiem, że moja reakcja byłaby taka sama. 
Zatem w tym roku, zaczynając od mniejszych planów, chciałam zobaczyć niemieckie i austriackie markety świąteczne. Co mogę powiedzieć o tym w Graz? 

 Miasto wita nas... odwróconymi do góry nogami choinkami wraz z lampkami. Niecodzienna, ale urokliwa ozdoba prowadzi nas do głównego placu. Oczywiście miasto oferuje liczne świąteczne markety, ale to właśnie ten przy ratuszu jest tym najważniejszym.
 Co można tam znaleźć? Przede wszystkim ogrom słodyczy! R. od razu zaprowadził mnie do jego ulubionego stoiska z czymś, co nazwał ,,drzewnym ciastem" - po niemiecku baumkuchen. Było to ciasto drożdżowe nawijane na drewniane rolki i wypiekane, a później obtaczane w smakowym cukrze, w cynamonie i innych dodatkach. Dopiero po chwili przypomniałam sobie, że już gdzieś widziałam takie ciasta - są to bowiem kołacze.
Oprócz nich nie mogło zabraknąć moich ulubionych gorących kasztanów jadalnych, jak i różnorodnych słodkich orzechów i pierniczków. Zewsząd można było poczuć zapach grzanego wina i ponczu (także w wersji bezalkoholowej dla dzieci). Wypróbowaliśmy grzane wino z amaretto oraz migdałowe - pyszne!

 Kolejne stoisko świąteczne.
 Małe uliczki w centrum miasta były pięknie udekorowane. Pojawił się też czerwony dywan.
 W centrum miasta pojawiła się także ogromna choinka. Jak widać, markety ustawione były wokół niej. A spacerując w okolicy można było podziwiać wieżę zegarową widoczną na wzgórzu w oddali. To, co podobało mi się najbardziej, to swoisty górski klimat, który tam panował. Można było znaleźć tam też ciekawe ozdoby i rękodzieło, a same chatki przystrojone były z wielką starannością. Przypomina mi to trochę wizytę w Polskich górach, gdy jeszcze za czasów gimnazjum zatrzymaliśmy się ze szkołą w miejscu zwanym hotel karpacz. Pamiętam wszystkie regionalne uroki i zauważyłam, że te w Graz były do nich podobne .
 Ratusz podświetlony był kolorowymi iluminacjami.
 
A oto widok z drogi na wieżę zegarową - market widziany z góry. Muszę przyznać, że Graz tamtego dnia zrobiło na mnie ogromne wrażenie i jedyne, czego brakowało to śniegu, który wpasowałby się w atmosferę.
 Spędzaliście kiedyś świąteczny czas w jakimś wyjątkowym miejscu?

Przeczytaj również

1 komentarze