Beauty: May favourites

5/19/2014

 
Hej! W ostatnim czasie zrobiłam małe odświeżenie kosmetyczki i postanowiłam uzupełnić ją o kilka podstawowych produktów codziennego użytku. Cieni do powiek mam zwykle aż w nadmiarze i stawiam zazwyczaj na brązy - zatem tym razem pokusiłam się o róże i drobne zakupy apteczne. 
Wybrałam do kompletu dwa delikatne pędzelki elite (oba #47) - jeden ciemniejszy, drugi jaśniejszy. Ich kolor delikatnie zaznaczony jest na włoskach, dzięki czemu nie będę ich mylić w czasie makijażu.
 
Pierwszy z nich posłuży mi do cienia Bourjois, 34 Rose D'Or. Róż ten ma bardzo ładny pigment, nie sypie się, a także równomiernie rozprowadza. Kolor jest delikatny i idealny co makijażu typu ,,no make-up". Dodatkowo co urzeka mnie najbardziej w większości produktów Bourjois - ma przyjemny, lekko różany zapach. Cena również jest przystępna (ok. 25zł).
 
Drugi róż w kamieniu Bourjois, 74 Rose Ambre, lekko ciemniejszy w odcieniu niż poprzednik. Także delikatnie perfumowany, ładnie rozprowadza się na policzkach. Bardziej widoczny.
Oba róże mają także lusterko po otworzeniu, a zamykane są na mały magnes. Cena taka sama.
 
Kupno odżywki do paznokci było w tym przypadku moim priorytetem. Wybrałam się po nią do apteki, a o zakupie zdecydowała cena. Ta pozycja była najtańsza, ale także równie skuteczna co Regenerum. Można ją używać jako sam lakier bezbarwny (kilka warstw), lub pod lakier kolorowy. Nie ma drażniącego zapachu, widocznie nabłyszcza paznokcie i utwardza je.
Moje naturalne paznokcie są dość łamliwe, łatwo się niszczą i nie utrzymują kolorowego lakieru zbyt długo. Po kilkudniowym używaniu odżywki zauważyłam widoczną poprawę i nie zniszczyła ich nawet długa gra na gitarze.
 Tisane, czyli mój pomadkowy ulubieniec z apteki. Ma przyjemny zapach miodu, nawilża i wygładza usta. Sprawdza się u mnie w każdą porę roku, choć przyznaję, że zimą się z nim nie rozstaję. Kiedyś używałam go także w zakręcanym pojemniczku, ale jako pomadka jest zdecydowanie wygodniejszy (zwłaszcza dla osób z dłuższymi paznokciami). Bardzo polecam. W dodatku cena także jest zachęcająca.
 I choć od odkrycia mojego ulubionego podkładu (Revlon Colorstay) nie rozglądałam się za kolejnym, to na to połączenie delikatnego BB z kremem z filtrem trafiłam kompletnie przypadkowo. Kosmetyczka po zabiegu poleciła mi stosowanie kremów ochronnych (filtr 30 lub 50 - duża ochrona). Szukając rekomendowanej przez nią marki, znalazłam apteczną Ziaję, która według opakowania: tonuje, chroni skórę i nadaje jej ładnego kolorytu. Już miałam wybrać zwykłą opcję kremu, ale zaryzykowałam i... nie żałuję! Poniżej mała próbka na ręce. Nie zostawia żadnych smug, łatwo się rozprowadza, ma przyjemny zapach i wydaje mi się, że skóra jest odżywiona lepiej niż po moim poprzednim kremie Lirene. Ciekawa opcja do codziennego stosowania.
A wy macie jakieś ulubione kosmetyki odnalezione w maju? :-)

Przeczytaj również

5 komentarze

  1. Hej, a czy ten BB z Ziai jest też do cery mieszanej (czy człowiek sie swieci jak latarnia? ;) )

    OdpowiedzUsuń
  2. super post, bardzo mi sie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wypróbuj podkład Bourjois ten to dopiero pachnie:D za to kocham te kosmetyki;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy ten krem z Ziaji. Nie słyszałam o nim nigdzie. Kilka dni temu kupiłam krem matujący z Vichy również z wysokim filtrem i póki co jego używam :)

    OdpowiedzUsuń