Everyday life

3/22/2013

Zatem oto pierwszy dzień kalendarzowej wiosny. Zaśnieżony. Było nawet zimniej, niż w wigilię. I to trochę paradoksalne. Pamiętam też święta wielkanocne z kilku lat wstecz, gdy nosiłam już wtedy krótkie spodenki - a po zobaczeniu tego zza okna, wątpię, by ta pogoda szybko się zmieniła.\
*So this is how it looked - the first day of calendar Spring. Snowy! This day was even colder than the Christmas Eve. And that sounds crazy. I remember that long time ago I was wearing shorts on Easter - and after seeing this behind my window, I truely doubt if this weather is going to change soon.
 
Ponieważ kupiłam nowego laptopa, potrzebowałam też nowego pokrowca. Kupiłam ten różowy w TK Maxx. /
 *Because I bought a new laptop, I also needed a new laptop case. I picked this pink one from TK Maxx.
Książka, którą aktualnie czytam. Najpierw jednak widziałam film (ten z Craigiem). Ale po lekturze myślę, że obejrzę też oryginał (szwedzki) dla porównania. /
 *A book I'm reading. I saw the movie first (the one with Craig), but when I finish it, I'll probably see the original (Swedish) for comparison.
Puchaty futrzak. /
 Fluffy kitty.
 
Moja ulubiona waniliowa cola. Nigdy się nie nudzi./
 *My favourite vanilla coke. Never get enough of it.
 
Cappucino w drodze na uczelnię. /
 *Cappucino on my way to the university.
 Pamiętacie, kiedy jakiś czas temu wspominałam o najlepszym burgerze, jakiego jadłam? Było to w Szczecinie w restauracji ,,American Club". We wtorki mają specjalną ofertę - kup 1 burgera, drugiego dostaniesz gratis. Nie mogłam się oprzeć! Wybraliśmy ogrooomnego z wołowiną z Argentyny, piklami, bekonem i sosem BBQ. Plus domowej roboty frytki. Pycha! /

*Do you remember when a while ago I mentioned about the best burger I've ever had? It was in Szczecin in a restaurant called ,,American Club". On Tuesdays they have a special offer - buy 1 burger, get 1 for free. Couldn't resist! We picked a huuuuge one with a beef from Argentina, pickles, bacon and BBQ sauce. Plus home made fries. Yumm!
 
Dla kontrastu (rzadko jem fast foody takie jak burgery), wczoraj wybraliśmy się do ,,Green Way". Zamówiłam pyszny, wegetariański, meksykański gulasz z warzywami - warty polecenia. I mango lassi, który po prostu muszę spróbować zrobić w domu. /
 
*In a contrary (I rarely eat fast foods like burgers), yesterday we went to the ,,Green Way" restaurant. I ate delicious, vegetarian Mexican stew with vegetables - worth recommending. And mango lassi that I just have to try to make at home.
 
Mojito w czasie gry w bilard ze znajomymi./
 *Mojito while playing pool with my friends. 
 I urodzinowa niespodzianka, którą zorganizowaliśmy w sobotę. Postanowiliśmy zrobić małe urodzinowe wydarzenie dla naszego kolegi. Kupiliśmy mu t-shirt z jego nickiem i ulubioną liczbą, a także 21 piw (ponieważ po północy skończył 21 lat). Wpadliśmy do jego domu kompletnie niezapowiedziani i zabraliśmy go z nami do centrum na bilard. Chyba spodobała mu się cała akcja. :-) 

 *And a suprise party we organised at Saturday. We decided to make a tiny birthday event for our friend. We bought him a t-shirt with his nickname (Szrama - Scar) and his favourite number, and 21 beers (because he turned 21 after midnight). We came to his house totally unexpected, and took him with us to the city centre for the pool. Guess he was really happy about it! :-)
 
Rozmazane zdjęcie z dziś. Łącznie zrobiłam ponad 300km. Ze Szczecina do Gorzowa. I z Gorzowa do Zielonej Góry i z powrotem. Udaliśmy się tam na dwa auta i w jednym z nich złapaliśmy gumę w drodze powrotnej. Na szczęście szybko zmieniliśmy oponę i mogliśmy wrócić do domu. :-) / 
*And a blurry pic from today's trip. Today I made more than 300km in total. From Szczecin to Gorzów. And from Gorzów to Zielona Góra and back. We went by two cars and we got flat tire in one of them on our way back. Luckilly we changed it quickly, so we could finish our ride. :-) 
 Żelki miśki. Mniam. /
 Gummy bears. Yummy.
A jak wy się macie? Jak minął wam pierwszy dzień wiosny? :-) /
 *And how are you doing? How was your first day of Spring? :-)

Przeczytaj również

7 komentarze

  1. Zdecydowanie wolę szwedzką wersję :). Książki jeszcze nie przeczytałam, zresztą z tą literaturą jakoś mi nie po drodze.
    A dziś drugi dzień wiosny, śnieg nie sypie, choć leży. To będzie najciekawsza wiosna mojego życia :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja byłam na przepysznej pizzy ze znajomymi:) aaa haribo <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Odniosę się do większości zdjęć :)
    Mmm, gulasz - uwielbiam! Kotek śliczny, sama mam dwa takie futrzaki. A i u mnie zima nie odpuszcza, chociaż mogłaby w końcu sobie pójść :P

    Jak 'Millenium'? Podoba Ci się? Sama jeszcze tej serii nie czytałam, ale mam wielki zamiar, podobnie jak obejrzeć film (na razie w planach tylko wersja amerykańska, szwedzką może również obejrzę, jeśli najdzie mnie ochota ;)).

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam Mohito :)
    sama chciałabym mieć taką urodzinową niespodziankę :)
    a ostatnio po raz pierwszy też jadłąm takie gigantyczne burgery - przebijają na głowę Maca :p od czasu do czasu nie zaszkodzi

    OdpowiedzUsuń
  5. "nie piję" = "mohito na bilardzie" :) tak Magda, jasne. :d

    OdpowiedzUsuń