Colorful nature

4/29/2012

 
Spędziłam dziś cały dzień na zewnątrz bez żadnych komórek, żadnych laptopów - tylko ja i natura. Oczywiście nie szwendałam się sama - moja mama zorganizowała grilla, więc miałam okazję do zjedzenia wielu grillowanych przysmaków, jak faszerowane papryki i moje ulubione żółte fasolki z masłem. Była to też dobra okazja do porobienia kilku zdjęć naturze, które możecie zobaczyć w tym poście.
 
Poza tym, kilka miesięcy temu wspomniałam wam o tym, że moja mama myśli o kupieniu domu. I ostatnio zaskoczyła mnie nawet bardziej, gdy powiedziała mi, że wraz z chłopakiem kupili... starą remizę strażacką! :-)
 Na chwilę obecną, gdy dopiero zaczęli zajmować się tym miejscem, jest to świetna lokalizacja na grille, ogniska i wiele innych rzeczy.
Jest świetne na letnie imprezy (po generalnym remoncie), zwłaszcza, że już przywieźli tam kilka stołów, lodówkę i kanapę! :-)
Więc zamiast posiadania prawdziwego domu, zdecydowali się zostać w mieście i mieć swój dom letniskowy. I kto wie, może kiedyś przebudują remizę i zrobią z niej świetne miejsce do zamieszkania.
 
*Today I spend my whole day outside with no cell phones, no notebooks - just me and nature. Of course I wasn't just wandering around alone - my mum organised a barbecue, so I ate a lot of delicious grilled food like stuffed grilled peppers and my favourite yellow bean with butter. It was also a good opportunity for taking a few shots of nature, that you can see in this post.

At also, a few months ago I told you that my mum is thinking about buying a home. And lately she suprised me even more when she told me that she bought with her boyfriend... an old fire station! :-) 
 For now, when they just started taking care about this area, it's just a great place for barbecues, campfires and so many other things. It's also perfects for summer parties (after a makeover), especially that they brought there a few tables, a fridge, and a sofa! :-) 
So except having a real home, they decided to stay in the city and just have a holiday house there.  And who knows, maybe someday they will rebuild the fire station into cool place to live.
 



Jak myślicie, powinnam zrobić osobny post o zmienianiu kolorów zdjęć na takie, jak zaprezentowałam na tych zdjęciach? :-) /*Shoud I make a post about changing colors like I did in those pictures? :-)

Przeczytaj również

9 komentarze

  1. Myślę, że zakupienie tej remizy to bardzo dobry pomysł. Z pewnością będą/będziecie tam mile spędzać czas :) A jeśli chodzi o zdjęcia to są piękne, serio wyglądają nieziemsko! Koniecznie zrób post o tym przebarwianiu :)!

    Pozdrawiam i w wolnym czasie zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjecia sa mega! jak najbardziej czekam na taki post:) a ja caly dzien w szkole spedzialm no ale coz taki urok studiow zaocznych:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, taki post będzie bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja dziś przez cały dzień nie używałam ani telefonu ani komputera, i cąłkiem inny czlowiek;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie interesuje ta fasolka z grilla. Może zdradzisz szczegóły? Zaczyna się sezon grillowania, a ja jako wegetarianka zawsze muszę mocno fantazjować, żeby nie przejeść się cukinią i pieczarkami;) Pozdrawiam, DD:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę garstkę żółtej fasolki (wcześniej umytej i z poobcinanymi końcówkami), przyprawę wegetę (może też być jakaś zwykła do grilla, ale z wegetą mi smakuje najbardziej) i posypuję nią fasolki. Zawijam w folię aluminiową i wrzucam do środka kilka małych kawałków masła (takiego normalnego, nie żadne roślinne). Trzeba uważać, żeby nie dać zbyt wielu fasolek do jednej folii bo wtedy dłużej pozostają twarde. No i gdy już kilka takich foliowych zawiniątek jest gotowych, kładę je na grillu i czekam. Ciężko stwierdzić ile dokładnie czasu potrzebują, bo zawsze w międzyczasie otwieram lekko folię widelcem i sprawdzam, czy fasolki są już miękkie. W każdym razie robią się stosunkowo długo, ale są warte czekania.
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. Mmm, to taka grillowa wersja fasolki szparagowej i bez bułki tartej. Super!:) Myślałam, że to jakiś wynalazek podobny do fasolki jaką je się w Stanach: baked beans w sosie. Tamto niekoniecznie mi smakowało;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tylko bez bułki, a już inaczej smakuje :D Także polecam :-)
      A baked beans w sosie wygląda w google trochę jak fasolka po bretońsku :P

      Usuń
  7. Cudowne zdjęcia! Chciałabym umieć je tak obrabiać :)

    http://perfection-and-harmony.blogspot.com/2012/05/blue-as-sky.html

    OdpowiedzUsuń